Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozszerzając się na coraz dalsze rejony niczym kręgi wychodzące z jednego punktu wody po wrzuceniu weń kamyka, jak przy puszczaniu „kaczki”.
Światła pojawiły się też w sercach ludzi – zaczęli grupować się w organizacje, które miały za zadanie wspierać się wzajemnie, dzielić się swoimi dobrami i wytwarzać usługi, które w tych warunkach były nieocenione i ważne, jak nigdy dotąd.
Fale światła, dobra i życzliwości rozchodziły się, jak efekt domina, na coraz bardziej odległe zakątki Ziemi.
Autor: Ewa Majewska