Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i szansę na kolejną zmianę czasów. W pewnym momencie światło zasłonił niewyraźny, nieopisany cień. W tej chwili wszystkie nadzieje runęły w gruzach. Cień poruszał się i z każdą chwilą był coraz wyraźniejszy. Po dłuższym czasie z cienia wyłoniła się bardzo rozjaśniona postać. Okazało się, że tą postacią był człowiek, który chciał nieść szczęście. W jednej sekundzie, po spojrzeniu tego człowieka, cały świat się rozjaśnił. Wróciły wszystkie kolory i były jeszcze piękniejsze i wyraźniejsze, niż przed nadciągnięciem ciemności.
Autor: AW