Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na pagórek, na którym rozpalono olbrzymie ognisko. Niektórzy próbowali piec nad nim kiełbaski, ale przeszkadzali im tancerze, którzy tworzyli krąg wokół ogniska. Część osób postanowiła zaczekać, aż ognisko będzie wygasać, żeby móc swobodnie nad nim przeskoczyć. Słyszeli o starych zwyczajach przeskakiwania płonącego ogniska, ale uznali, że we współczesnym świecie warto zadbać o bezpieczeństwo i wobec tego dokonają takiej próby, kiedy ogień będzie już bardzo mały.
Jeszcze inni umówili się na randki, a samotni rozglądali się, czy nie zobaczą kogoś, komu chcieliby randkę zaproponować…
A czerwcowa noc pachniała upajająco…
Autor: Ewa Damentka