Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na Sobótkowe zabawy.
Ta noc była wyjątkowa także z innego powodu. Była to druga noc w roku, kiedy zwierzęta mogły porozumiewać się z ludźmi. Czarny kot, o szmaragdowych oczach przysiadł na parapecie i przez okno obserwował świętujących. W dole, na podwórku, łączącym się z rzeką, stał jego ukochany pan. Otoczony grupą przyjaciół, w jednej ręce trzymał piwo, a w drugiej telefon komórkowy. Robił nim zdjęcia pływającym wiankom.
Chłopak był niewiarygodnie przystojny. Idąc ulicą, przyciągał wzrok zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Nawet teraz śliczna blondynka próbowała go poderwać. Wydawało się jednak, że jego pan kompletnie tego nie zauważa.
Kot wiedział, że od lat darzy swego właściciela wyjątkowymi uczuciami, tak intensywnymi, że to aż bolało. Była to bezgraniczna miłość i chorobliwa zazdrość. Dlatego też z dziką satysfakcją zauważył. że blondynka, próbująca wyrwać jego właścicielowi komórkę, potknęła się i wpadła do rzeki.
Nagle szyba zaszła mgłą, tworzącą na jej powierzchni kwiaty, podobne do szronu. Z mgły wyłoniła się kobieta w długiej białej sukni. Bezszelestnie podeszła do kota i podrapała go za uchem.
– Dziś masz prawo do jednego życzenia. Czego naprawdę chcesz?
– Od dawna marzę tylko o jednym. Chcę być człowiekiem.
– Dla niego?
– By móc być z nim.
Kobieta kiwnęła głową, a kot zeskoczył na środek pokoju. Po chwili jego ciało zaczęło się zmieniać. Gdy na zegarze wybiła północ, na środku pokoju stał nagi młodzieniec o długich kruczoczarnych włosach.
Autor: Ewelina