Czerwcowa noc – 32

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się, by podziwiać deszcz meteorytów i przybycie gości z innej planety na Ziemię.

Statki kosmiczne wyglądały całkiem niecodziennie. Przypominały hot-dogi, tylko takie niezwyczajne, bo były ogromnych rozmiarów.

Jeden z latających hot-dogów wylądował nieopodal ziemskiego komitetu powitalnego, składającego się z kilkudziesięciu osób. Otworzył się właz pojazdu o kształcie parówki. Była to raczej parówa, bo jej wielkość okazała się niczego sobie. Kosmita miał pozytywne zamiary. Dziarskim krokiem podszedł do ludzi, by przywitać każdego z nich po kolei. Gdy już to skończył, wrócił na chwilę do statku, by przynieść poczęstunek z kosmicznych przysmaków.

Przybysze z innych statków robili podobnie.

Oby wszyscy kosmici byli tacy uprzejmi.

Autor: Bubulubu