Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę.
Splecione ręce zakochanych… Splecione przed chwilą wianki z polnych kwiatów ozdabiały głowy roześmianych dziewcząt. Wzrok jednej z nich zatrzymał się na małym wianku, uwięzionym w konarze drzewa, tuż przy brzegu. Coś w nim przyciągało jej uwagę. Podeszła bliżej, czyżby w wianku był zwój papieru? Tak – tam był pożółkły zwój, przewiązany wstążką. Uchyliła rąbek – data 1899…
Wypieki pojawiły się na jej policzkach, a podekscytowanie i ciekawość zastąpiły wcześniejszy śmiech. Ktoś robi sobie żarty? Kto? Nic nie przychodziło jej do głowy.
A może takie rzeczy zwyczajnie zdarzają się w tę niezwykłą i jedyną noc w roku?
Autor: Ewa Majewska