Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.
Na prastarym brzegu Wisły przycupnęła mała żabka. Zakumkała wesoło do koleżanek. Urodziła się w małej kałuży, a tu przed nią, spod mgielnych oparów, wyłaniała się potężna rzeka…
Koleżanki nie były ciekawe przygód, więc mała żabka sama zeszła do rzeki, wskoczyła na liść lilii, który oderwał się od łodygi i popłynęła w dal…
Inne żabki odprowadzały ją wzrokiem.
– Wróci? – spytała jedna.
– Zobaczymy – odpowiedziała druga. Po czym wszystkie zajęły się swoimi zwykłymi żabimi sprawami.
Autor: Ewa Damentka