Delikatna mgiełka – 13

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły robiło się coraz bardziej tłoczno. Przylatywały różnorakie ptaki. Przypłynęło mnóstwo łabędzi i dzikich kaczek, pochowanych wśród przybrzeżnego sitowia. Przyleciały żurawie. Śpiew skowronka słychać było daleko. Echo niosło po wodzie. I cała okolica zdawała się być rozśpiewana. Łabędzie i kaczki w wyrazie podziwu trzepotały skrzydłami. Żurawie klekotały. A przybyłe żaby kumkały co sił w piersiach. Obudzili się w pobliżu mieszkający ludzie. I upajali się śpiewem skowronka.

Wnet na koncert przyszedł sołtys. I chłodnym głosem stwierdził, że czas, aby skowronek wrócił do domu na śniadanie, po nocnej hulance.

Autor: Danuta Majorkiewicz