Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.
Na prastarym brzegu Wisły piknik rozbili dwaj przyjaciele. Miejsce, które wybrali, było najlepsze do połowu ryb, ale to nie dla nich tu przyszli…
– Nie sądzisz, że nasze życie przypomina szaloną karuzelę?
– To znaczy, że ty kantujesz swoją żonę, a ja swoją?
Kiwnął smutno głową.
– Nie tak powinno być. Wszyscy moglibyśmy być szczęśliwi, bez kłamstw, fałszu i obłudy.
– Ale żaden z nas nie mógł tego zrobić…
– Mogliśmy, ale nie chciałeś. Zniszczyłeś swoje i moje życie, ale też zmarnowałeś los Ani i Ewy.
– A co miałem zrobić?
– Podjąć decyzję
– Dobrą dla ciebie?
– Nie. Dla wszystkich…
Autor: Ewelina