Delikatna mgiełka – 33

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły usiadła młoda dziewczyna o marokańskiej urodzie. Nie wiadomo, jak trafiła nad brzeg słowiańskiej rzeki. W kolorowym ubraniu, z przepięknym pomarańczowym szalem, który podkreślał smagłą cerę, siedziała nad brzegiem Wisły i patrzyła w dal…

Może myślała o piaszczystych wydmach i kamienistych pustyniach swego ojczystego kraju? A może o przepięknym, błękitnym niebie i oślepiającym słońcu Maroka? – Nie wiadomo…

W pewnej chwili zaduma zniknęła z jej pięknych, zielonych oczu i dziewczyna ciekawie rozejrzała się dookoła. Przyjrzała się mgiełce, unoszącej się nad rzeką i łąkami, zielonej żabce, która przykucnęła obok niej. Zasłuchała się w śpiew skowronka…

– Czas na nowe – powiedziała do siebie półgłosem. Potem zaczęła nucić do pieśni skowronka i bystro przypatrywać się leniwie płynącej rzece. Wyglądała tak, jakby układała w głowie jakieś plany. Chyba przyjemne, bo uśmiechała się sama do siebie. Potem wyjęła notes i zaczęła zapisywać w nim swoje pomysły.

Autor: Ewa Damentka