Delikatna mgiełka – 41

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy. Na prastarym brzegu Wisły właśnie obudził się wielki stary pająk. Rozejrzał się swymi błyszczącymi oczkami dookoła i ze zdziwieniem zobaczył, że sąsiad śpi, zwieszony na kądziołkach, w zakamarku swej pajęczyny, wyglądając jak prześliczny kandelabr. Długie nogi złożył w każdym stawie, a ostatnie ich człony zwiesił dookoła, stopami na zewnątrz. Na każdej nóżce lśniły maleńkie kropelki rosy.

Stary pająk uwił swą pajęczynę w spiralę. Jeden z jego sąsiadów – w półkole, rozpięte szprychami cienkich nitek, a każda była misternie zawieszona na szarym listku piołunu. Jeszcze inny miał pajęczynę jak latawiec wypełniony delikatnymi żebrami. Wszystkie pajęczyny napięte na krzewinach srebrnego ziela, obsypane cudownymi klejnotami kropli rosy, które tak wspaniale podkreślały kształty pajęczych pułapek.

Wtedy wschodzące słońce rozświetliło ten niebywały spektakl. Gdzieniegdzie, w kroplach, można było zobaczyć maleńkie tęcze…

Autor: Kolor