Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.
Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o swoim życiu.
Babcia mówiła:
Ja bajek nie umiem opowiadać, ale opowiem wam, jak byłam mała i o mojej rodzinie.
Miałam dwie siostry – jedną starszą i drugą młodszą. Bawiłyśmy się w domu lalkami. Kiedy przyszła zima, chodziłyśmy do parku, żeby zjeżdżać na sankach. Park był bardzo blisko, chodziłyśmy tam same i na zmianę zjeżdżałyśmy z górki. Mama nie pracowała, a nasz tata był górnikiem, pracował w kopalni na Śląsku i codziennie pociągiem do pracy jechał.
Pracował na trzy zmiany, na ranną 6-14, na popołudniową 14-22 i nocną 22-6 rano.
Tatuś bardzo nas lubił i co jakiś czas przynosił nam napoleonki.
Autorka: Zosia S