Kiedyś dawno dawno temu – 23

Kiedyś, dawno, dawno temu pewnej zimowej nocy, urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Byli bardzo młodzi i bardzo szczęśliwi…

O ich szczęściu dowiedział się czarodziej z Lodowatej Jaskini. Pewnej nocy zamienił serce Mamy w piękny, bezduszny diament. Mama przestała kochać Tatę i ich małego syneczka. Tata z rozpaczy i smutku… odszedł. Mały chłopczyk nadal mieszkał z Mamą, ale nie czuł miłości, ciepła, czułości…

Mama krzyczała, nakazywała, wymagała…

Nie czuła… tylko… myślała.

Mały chłopczyk był posłuszny, grzeczny, karnie wykonywał wszystkie polecenia, znosił ból i upokorzenie.

Rósł i… marzył.

Pewnego razu, wracając do domu, miedzy drzewami zobaczył Tajemniczego Strzelca. Strzelec stał samotnie na polanie. Był szczęśliwy, dumny… w ręku trzymał piękny łuk mieniący się wszystkimi kolorami tęczy. Napinał złotą cięciwę, a strzała miała grot z Ognia.

Marzył….

„Gdybym był Takim Strzelcem, gdybym miał Taki Łuk Tęczowy, z Taką gorejącą Ognistą Strzałą… może… może zdołałbym ogrzać serce mojej Mamy.”… i zapłakał.

Autor: Ewa Deja