Kiedyś dawno dawno temu – 37

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

– Tak – pomyślał ojciec – nauczę go jazdy samochodem – będzie z niego świetny kierowca.

– I przejmie po mnie warsztat – powiedział już na głos.

– Co? – zapytała żona.

– Nic…

– Słyszałam… może przejmie, a może nie… Pamiętasz, co mi obiecałeś? Mały sam wybierze, kim będzie chciał być i co będzie robił.

– Tak, tak…

– No więc?

– Będzie dobrze. Wszystko co przyjdzie, będzie w porządku. Z tartakiem czy bez niego. Obiecuję! – odpowiedział Tata.

Autor: Ewa Majewska