Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.
Długo czekał na swego syna, na swoje dziecko. Wspólnie z żoną starali się o nie bardzo długo. Jednak i tracili nadziei i z ufnością przez wiele lat modlili się i prosili Boga, by zesłał im potomstwo.
Teraz Ojciec patrząc na swojego pierworodnego, widział oczyma wyobraźni, jak będą się wspólnie bawić i zdobywać świat. Cieszył się na jego pierwszy krok, pierwsze słowo i szczęście przepełniało go do głębi. Znów zaczął się modlić. Z wdzięcznością dziękował Bogu za szczęście, za życie, za żonę, za syna, za szansę. Potem pomyślał sobie, że pewnie to samo, co on teraz, czuli wszyscy ojcowie od początku świata… I pewnie to samo będą czuć później…
Poczuł silną więź ze światem, ludźmi, przeszłością i przyszłością. Był szczęśliwy.
Autor: Ewa Damentka