Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nowe plany i nowe zobowiązania.
Patrzę na sztuczne ognie, piję szampana i rozmyślam o tym, co będę robić w Nowym Roku. Co chcę? Co powinnam? Czym mam się zająć w styczniu, lutym, marcu…. itd?
Pojawiła się wątpliwość i pytanie – po co w ogóle mam układać te plany? Jaki jest sens?
Zobaczyłam małe dziecko, moje dziecko, moje życie i już wiem, że te plany są dla niego, właśnie dla niego. Dla innych dzieci również. Układają się elementy układanki i w głowie mam już gotową listę celów i plany ich realizacji – konkretne i rzeczowe.
Czuję, że ktoś przy mnie stanął. Kilka osób – to moi przyjaciele i rodzina. Ich oczy lśnią radością. Żaden rok nie jest zły, gdy oni są przy mnie. Co więcej, wiem, że z pewnością będzie to bardzo dobry rok…
Autor: Kokoryczka