Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było pola, puste już po zbiorach.
Cudownie jest tu, na działce mojej przyjaciółki Eli. Dom obrośnięty jest dzikim winem, które wraz z porami roku zmienia swoje kolory na czerwony i żółty.
Lubię tu do niej przyjeżdżać.
Delektujemy się takimi chwilami. Zakładamy kalosze i idziemy na spacer polami pachnącymi trawą i resztkami zboża, aż do pobliskiego lasu.
Koleiny na dróżkach wypełniają się wodą, a w nich pojawiają się ogromne dżdżownice, które wiją się i przyjmują różne ciekawe figury.
To wspaniałe miejsce jest dla nas oazą spokoju. Wracamy do Warszawy naładowane energią do dalszej pracy.
Autor: Joanna