Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było jak czarne postacie dobijają się z przeraźliwym łomotem do domku na skraju lasu.
Hałas był dosyć duży, jednak nie tak duży jak postać znajdująca się wewnątrz domku. Wielkość tej postaci nie była wielkością fizyczną lecz wewnętrzną, czyli duchową i mentalną.
Czarne postacie wdarły się do domku lecz w tej samej chwili poraziło ich oślepiające światło.
Był to blask gospodarza.
Czarne postacie rozpuściły się, a w domku pozostał gospodarz i bezpieczeństwo.
Dzieci obudziły się ciekawe tego co się stało.
– Mamo, mamo, co to za hałas?
– To nic – odrzekła mama – to tylko panowie krasnoludki, ale już sobie poszli.
Autor: Bubulubu