Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…
Ze wzruszeniem popatrzyłam na listy, kamyk i fotografię. Prawie zapomniałam o ich istnieniu…
Zrobiłam sobie pyszną herbatę w dużym dzbanku, wyjęłam odświętne filiżanki, usiadłam wygodnie i zaczęłam czytać.
W międzyczasie z sympatią popatrywałam na swoje zdjęcie, moje zdjęcie sprzed ok. 30 lat. Spędzałam wtedy wakacje na wykopaliskach w Pobebłociu. Prześliczne miejsce, wspaniałe widoki, więc spacerowałam po okolicznych łąkach i lasach i… dużo malowałam. W pewnej chwili, szczęśliwa i rozluźniona, wpadłam na pomysł, żeby pisać listy do samej siebie – do siebie starszej o 30 lat… Kamyk wzięłam znad strumyka po to, żeby mi o tym przypominał. Spełnił swoje zadanie… Czuję się, jakby wehikuł czasu wystartował…, czytam listy i powracają dawne, szczęśliwe chwile… Czuję się lżejsza, młodsza i pełna nadziei. Ciekawa jestem, co będzie dalej…
Autor: Ewa Damentka