Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.
Taką samą fotografię gdzieś już widziałam. Tylko, gdzie to było…?
Aha – może w sekretariacie Towarzystwa Dobroczynnego Markiza de Ratan. Piętrzyły się tam na biurku stosy listów tak samo poprzewiązywanych taką samą wstążką. Muszę to sprawdzić. Kto i w jakim celu je stamtąd zabrał i ukrył tu, w tej nieużywanej, zapomnianej szufladzie? A może to czekało tu specjalnie na mnie? Co robić? Otworzyć, czy zostawić je tu, tak ja są…
Poczułam się, jakby od tej decyzji zależeć miały co najmniej losy świata. A to była tylko mała paczuszka listów przewiązana różową wstążką. Nie wiem nawet, czy były do kogokolwiek adresowane.
Autor: Ewa Majewska