Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Zapowiadało się romantycznie, obiecująco…
Niestety, treść losowo wybranego listu była wstrząsająca dla małej dziewczynki. To, co było tam napisane, nie było pożółkłe jak fotografia lecz boleśnie ostre i paraliżujące. Bardzo wyraźne i nie pozostawiające złudzeń.
Nie powinna była tego czytać. Kto lub co więc chciało, żeby to zrobiła?
Niczym robot, schowała małą rączką kartkę do koperty i z powrotem do szuflady.
Film zaczął się cofać, ale tego, co czuła, nie dało się cofnąć. Weszło w trzewia i zatruło od środka. Na zewnątrz pojawił się strój królewskiego błazna. Przetrwała. Przetrwała?
Któregoś ranka dziewczynka obudziła się jak zwykle i otworzyła szeroko oczy, żeby zobaczyć wschodzące słońce. Nagle poczuła ogromną potrzebę, żeby wyjść z domu.
W jasnych, słonecznych promieniach zobaczyła postać Dobrej Wróżki, która przywoływała ją świetlistą dłonią. Dziewczynka podążyła za nią i obydwie dotarły do miejsca pełnego dziewczynek i chłopców, siedzących, każde przed swoją szufladą. Wyglądali jak Zombi.
Kiedy zobaczyli dziewczynkę z wróżką, zaczęli wstawać. Zostawili swoje szuflady i razem z dziewczynką i Dobrą Wróżką przeszli na drugą stronę tęczy.
Autor: Wędrowny Grajek