Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki, przepływającej przez piękne polskie uzdrowisko.
Przestał padać deszcz. Mnóstwo kuracjuszy wyszło na spacer po uzdrowiskowym parku. Słońce mieniło się kolorami na ich twarzach. Wszyscy byli radośni, weseli, promienni. Głęboko oddychali świeżym powietrzem. Nasycali się zapachem ziemi i kwiatów. Wymieniali się uśmiechami. Rozmawiali.
Do pijalni, w której na ławce siedział samotny mężczyzna, weszła kobieta. Usiadła koło niego. Zaczęli rozmawiać. Mężczyzna rozpromienił się. Dobrze się czuli we własnym towarzystwie. Do końca turnusu spacerowali razem. I razem wrócili do domów. Obydwoje byli z Warszawy.
Kiedy myśleli, że już nic ich nie czeka, spotkała ich spokojna, cicha, stateczna miłość. Pobrali się, ku zdziwieniu rodziny i znajomych. I żyli ze sobą długo i szczęśliwie. Dziś miło jest być w ich towarzystwie oraz miło i ciepło wspomina się chwile, przebyte razem z nimi.
Autor: Danuta Majorkiewicz