Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.
Rzeczką płynęły kajaki. Dużo kajaków. W ten sposób grupa studentów wykorzystywała końcówkę lata. Spływali rzeczką, by dopłynąć do najbliższej rzeki, a potem kolejno do jeszcze większych i główniejszych rzek.
Szef grupy wpadł na pomysł dopłynięcia podczas przyszłorocznej wyprawy do morza, zaczynając od punktu do którego dopłyną za kilka dni.
Końcowy punkt wyprawy tegorocznej będzie zatem jednocześnie początkiem wyprawy w roku następnym.
Autor: Adam