Różnobarwne drzewa – 8

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy jest cudowna pogoda do spacerów – nawet dla alergików. Powietrze jest rześkie i wolne od wielu pyłków, które wiosną są kłopotliwe dla chorych. Temperatura jest również przyjazna. Można zapuszczać się spokojnie w bardzo odległe zakątki, cieszyć się spacerem, pięknymi widokami oraz towarzystwem osób, z którymi wędrujemy…

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 31

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył Zegar leżący na środku drogi. Żył jeszcze, a jego wskazówki poruszały się nieregularnie, w takt jego słabnącego oddechu. Był bardzo słabiutki i widać było, jak energia życiowa wycieka z niego. Jeszcze chwila, a będzie po nim.

Wędrowiec zauważył, że Zegar miał roztrzaskane szkiełko i kilka dziur w obudowie. Ponieważ był praktycznym człowiekiem, więc sięgnął po swój plecak, żeby z małej kieszonki wyjąć pojemnik z klejem. Zebrał roztrzaskane fragmenty, leżące na ścieżce i poboczu, dopasował do dziur w obudowie i przykleił. Zegar zaczął głęboko oddychać, a jego wskazówki rytmicznie stukały, przesuwając się po cyferblacie. Wędrowiec wyjął kawałki szkła i następnie oczyścił zegar z ziemi i drobinek szkła. Potem zaprowadził Zegar do najbliższego miasteczka, żeby zegarmistrz dorobił nowe szkiełko.

Później wędrowali już wspólnie, Wędrowiec i Zegar, po to by znaleźć to, czego szukał Wędrowiec…

Autor: Merlinek

Różnobarwne drzewa – 7

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy jesień zamienia się w malarza. Nie potrzebuje sztalug. Chodzi po Ziemi z pędzlem i paletą, malując drzewa, liście i trawy swoimi ciepłymi barwami. Tworzy takie cudeńka, że cieszą oczy i na długo zostają w pamięci obserwatorów.

dla Bożenki napisała Ewa Damentka

Polną drogą – 30

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył starą archaiczną Wagę. Ona uświadomiła mu, że to czego szukał (a do tej pory nie wiedział nawet do końca, czego mu w życiu brakowało), to Równowaga.

Wcześniej szukał w życiu Miłości, Boga, potem Mądrości. Gdy znalazł jedno, zawsze brakowało mu w życiu czegoś jeszcze. Gdy znajdował Miłość, brakowało mu Pieniędzy. Gdy były już Pieniądze, gdzieś po drodze gubił się Bóg. A jeszcze przecież czasem przydałaby się Radość i jak zresztą samo słowo „radość” wskazuje: „rad” – „dość”, czyli „zaradność”. Wiedzy też nigdy dosyć, tak sądził wędrowiec.

Waga uświadomiła mu, że potrzebuje Równowagi – wszystkiego po trochu – zebranego zgodnie z odwiecznym porządkiem Wszechświata. Uśmiechnął się więc. Odkurzył stare, nieużywane od dawna narzędzia. Wziął je pod pachę i roześmiał się szczerze.

„Jak to dobrze, że wiem już, czego szukać” – powiedział sam do siebie i pomaszerował dalej.

Autor: Hania

Różnobarwne drzewa – 5

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy zerwał się delikatny, chłodny wiatr. Wielobarwne liście zaczęły wirować w podniebnym tańcu. Na każdym liściu siedział malutki elf. Po paru chwilach wszystkie leśne duszki uniosły się do gwiazd, a późną jesienią w lasach znów będzie można usłyszeć ich śmiech, przypominający szum liści.

Autor: Ewelina

Polną drogą – 29

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył w oddali małą chatkę. Zasłonięta była wysokimi lipami, lecz czerwony dach wybijał się z otoczenia. Pomyślał, że w tym domku trafi na jakiś znak, który wskazałby, gdzie ma dalej się udać. Jego przypuszczenia trochę się sprawdziły…

Zapukał. Po chwili usłyszał kroki i drzwi się otworzyły. Zdumiał się, zobaczywszy tę drobną, młodą osóbkę. Spodziewał się raczej jakiegoś starca z długą brodą. A tu, przed sobą, ujrzał kobietę. Zaprosiła go do środka, napoiła, nakarmiła. Zaproponowała mu, żeby został kilka dni, odpoczął i dopiero potem ruszył w dalszą drogę. Wędrowiec tak też zrobił. Lecz kiedy nadszedł dzień, w którym miał opuścić chatkę, zawahał się. Gdy pomyślał, że znów będzie tak samotnie wędrował, to mu odeszły siły. Zaproponował dziewczynie, by z nim wyruszyła w podróż jego życia, aby w końcu odnalazł to, czego szuka. Zgodziła się i szybko przygotowali się do podróży. Już po godzinie szli razem wśród łąk, pól i gór.

Młodzieniec dopiero po kliku dniach wspólnej wędrówki zrozumiał, że już odnalazł to, czego szukał.

Autor: Hortensja

Różnobarwne drzewa – 3

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy jeden z liści spadł na głowę Jasia, który popatrzył w górę. Na niebie spostrzegł przepiękny latawiec, o jakim zawsze marzył. Wyglądał, jak gdyby chciał polecieć gdzieś daleko. Jedynie sznurek go powstrzymywał. Na końcu sznurka była ręka dziwnego pana w kapeluszu. Druga ręka zachęcała chłopca do podejścia. Jaś nieśmiało zbliżył się do niezwykłej postaci, która powiedziała: „On jest dla ciebie”. Jaś z niedowierzaniem złapał za sznurek i w jednej chwili zaczął unosić się w górę. Już chciał spojrzeć w dół, by podziwiać świat z lotu ptaka, gdy nagle… poczuł uderzenie w głowę. To Karol rzucił w niego żołędziem krzycząc: „Hej marzycielu! Rusz się. Zaraz spóźnimy się do szkoły”.

Autor: Justyna