Czerwcowa noc – 26

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na Sobótkową zabawę.

Już ziewałam oglądając to nagranie. Widziałam je setki razy i jeszcze długo będę oglądać. Było dołączone do „Kroniki”, puszczanej przed wyświetleniem filmu.

„Może niedługo wymyślą mowy temat” – pomyślałam tęsknie, uruchamiając kinowy projektor – „już wakacje, pewnie zjawią się kolejne doniesienia o Lessie z Loch Ness”…

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 45

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a za nią stał staruszek, opierający się łokciami o parapet. Staruszek wyciągnął fajkę i napełnił ją tytoniem, uśmiechając się do siebie i do widoku za oknem. Musiał o czymś rozmyślać, bo co chwila kiwał głową, jakby przekomarzając się ze sobą. I tak ta chwila trwała i sączyła się powoli, fajka pykała, a z kuchni dobiegał zapach obiadu.

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 25

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wyprawę w góry, by z lepszej perspektywy obserwować pokazy lotnicze. Górom jednak zrobiło się głupio, że są takie wysokie i samolotom przeszkadza to w lataniu. Postanowiły więc na czas pokazów poobniżać swoje szczyty, by żaden z samolotów się nie rozbił.

To bardzo miło z ich strony, że tak się zachowały.

Autor: Bubulubu

Czerwcowa noc – 24

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę, aby świętować świętojańską noc. Brzeg rzeki zapełniał się ludźmi, coraz bardziej i bardziej. Rzeka płynęła przez mazowiecką nizinę. Wiła się wśród łąk, odpoczywających po pierwszym pokosie traw. Ludzie przybywali nad rzekę całymi rodzinami z wiosek leżących wzdłuż rzeki. Rozkoszowali się zapachem siana, złożonego w kopach i zapachem wodnych lilii oraz śpiewem ptaków, gnieżdżących się wśród drzew i krzewów. W ciszy i spokoju spuszczali na wodę kolejne wianki. A wraz z nimi wysyłali w świat swą miłość i życzliwość. Gdy zapadł zmrok i ptaki ucichły, zaczęli śpiewać ludzie. Po wodzie niósł się ich śpiew. Echem odbijał się po przeciwległym brzegu rzeki i wracał spotęgowany śpiewem ludzi z wiosek, leżących do drugiej stronie. Wrażenie było niesamowite. Śpiew rozchodził się po okolicy, coraz dalej i dalej. I to mnóstwo światełek płynących po wodzie. Jak w bajce. W ludziach rosła miłość, życzliwość i radość… I było jej coraz więcej na świecie…

Autor: Danuta Majorkiewicz

Była sobie łąka – 44

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

– Jaka świeża soczysta trawa – pyszna trawa! – pomyślał sobie młody cielaczek. I czym prędzej pogalopował radośnie w jej kierunku. Język sprawnie i szybko zgarniał kolejne smakowite kąski, a ogon odpędzał uprzykrzające się muchy.

Cielaczek brykał wśród tych łąk i brykał, aż wpadł na pomysł, żeby wytarzać się w błotku przy małym stawie nieopodal.

– Uahahahara! – wydawał z siebie dźwięki rozkoszy. Niech żyje soczysta łąka – Bryeech!

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 23

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na nadrzeczny deptak, by tego wieczoru mieć po prostu kontakt z przyrodą.

Dzieci ze zdziwieniem patrzyły na światełka płynące rzeką, było to coś nowego i zaskakującego.

Wieczór obfitował w dodatkowe atrakcje. Na dużym parkingu, przy rzece, można było podziwiać stare odrestaurowane samochody i motocykle.

Dalej, w kierunku centrum, usytuowano galerię starych fotografii miasta. Jeszcze dalej można było kupić wyroby rękodzieła ludowego i miód. Aleję zakupów kończyło stanowisko zielarskie.

Na parkingu kręciło się wiele osób, które przyjechały samochodami. Również było wielu cyklistów.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 22

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę. Była wśród nich samotna, cicha dziewczyna. Szła wolno i rozglądała się, jakby kogoś szukała.

W pewnej chwili przystanęła, znieruchomiała i wpatrzyła się w wysokiego, przystojnego mężczyznę, który czule witał się ze śliczną, roześmianą blondynką.

Dziewczynie zakręciły się łzy w oczach. „Wiedziałam, czułam, że on mnie zdradza” – pomyślała. Po chwili oprzytomniała i postanowiła oddalić się niepostrzeżenie. Nie zdążyła. Poczuła, że porywają ją, unoszą w górę i przytulają silne męskie ramiona, a przy uchu usłyszała roześmiany głos swojego chłopaka:

– Kochanie, cieszę się że już jesteś, tylko Ciebie brakowało, całe towarzystwo już jest w komplecie.

Po czym przedstawił jej blondynkę mówiąc:

– To moja siostra. Nie zdążyłaś jej dotąd poznać, bo trzy ostatnie lata spędziła za granicą. Właśnie wróciła. Zostawiła bagaże w przechowalni i przyjechała do nas prosto z lotniska.

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 43

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, unoszona ciepłym wietrzykiem.

Pogoda była piękna. Chociaż jeszcze była wczesna godzina, to słońce mocno grzało. W pewnej chwili drzwi domku gwałtownie się otworzyły i z wielkim hałasem wypadło z nich dwoje małych dzieci. Nie zważając na nawoływania kobiecego głosu, dobiegające z otwartego okna, dzieci pobiegły w stronę lasu. Zaraz za nimi wyskoczył rudy mały piesek. Radośnie machając ogonkiem, biegł za dzieciakami. Zbliżali się do strumyka, gdzie było widać było zacumowany kajak. I to pewnie niepokoiło kobietę, która zaraz wybiegła za dziećmi.

Autor: Lucyna

Czerwcowa noc – 21

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na stadion miejski, by wspólnie potrenować skok o tyczce. Potraktowano to niemalże jak spotkanie rodzinne, ponieważ wszyscy bardzo dobrze się znali, bo trenowali razem od dziecka. Absolutne zero rywalizacji.

Jednak jeden z uczestników był tak ambitny, że dla zabawy skakał o tyczce bez pomocy tyczki… O dziwo udało mu się przeskoczyć wyznaczoną wysokość. Dał tym samym pokaz, jak niemożliwe staje się możliwe.

Od tamtej pory wielu ludzi robiło podobnie jak on.

Autor: Bubulubu

Czerwcowa noc – 20

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na spacer. Ciepła noc. Spacer przynosił wiele radości, bo też dużo się działo na nadwiślańskim brzegu. Puszczanie wianków, ogniska, śpiewy przy gitarze. Zupełnie nie czuło się, że jest to noc, pora, gdy zwykle zasypiamy. Tak jakby Sobótkowa noc obiecywała wiele radości podczas lata i następnych miesięcy.

Roześmiani, roztańczeni ludzie wędrowali od ogniska do ogniska. Pozdrawiali się nawzajem i witali – nawet z nieznajomymi. Czerwcowa noc, krótkie godziny, gdy wszyscy imprezowicze i spacerowicze stali się jedną wielką, życzliwą rodziną.

Autor: Ewa Damentka