Polną drogą – 11

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył wąską dróżkę oddalającą się od głównej drogi i prowadzącą do lasu. Poszedł tą dróżką. Las stawał się gęstszy i ciemniejszy. Wędrowiec przyjął, że pójdzie jeszcze maksymalnie jeden kilometr, by sprawdzić, czy nie ma tam tego, czego szuka. Kierowany przeczuciem szedł coraz prędzej. Zwolnił, gdy usłyszał stukanie dzięcioła. Rozejrzał się i w chaszczach zobaczył drewniany daszek. Z daleka wyglądał jak daszek małego domku, a w rzeczywistości był to dach studni.

Wędrowiec poczuł radość. Wyjął z plecaka wszystko, czym mógłby nabrać wody ze studni. Woda była oczywiście chłodna, a jej smak był niecodzienny. Podekscytowany wędrowiec wiedział już, że będzie tutaj przychodził często, by w trakcie wycieczek kosztować wspaniałą wodę i słuchać dźwięków przyrody. Dach studni porośnięty był mchem, w związku z czym łatwo było ją przeoczyć. Żeby móc odnaleźć ją ponownie, wędrowiec postawił drogowskaz.

Wracając do domu, zastanawiał się, kto i kiedy w tak głębokim lesie wybudował taką studnię.

Autor: Adam