Polną drogą – 29

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył w oddali małą chatkę. Zasłonięta była wysokimi lipami, lecz czerwony dach wybijał się z otoczenia. Pomyślał, że w tym domku trafi na jakiś znak, który wskazałby, gdzie ma dalej się udać. Jego przypuszczenia trochę się sprawdziły…

Zapukał. Po chwili usłyszał kroki i drzwi się otworzyły. Zdumiał się, zobaczywszy tę drobną, młodą osóbkę. Spodziewał się raczej jakiegoś starca z długą brodą. A tu, przed sobą, ujrzał kobietę. Zaprosiła go do środka, napoiła, nakarmiła. Zaproponowała mu, żeby został kilka dni, odpoczął i dopiero potem ruszył w dalszą drogę. Wędrowiec tak też zrobił. Lecz kiedy nadszedł dzień, w którym miał opuścić chatkę, zawahał się. Gdy pomyślał, że znów będzie tak samotnie wędrował, to mu odeszły siły. Zaproponował dziewczynie, by z nim wyruszyła w podróż jego życia, aby w końcu odnalazł to, czego szuka. Zgodziła się i szybko przygotowali się do podróży. Już po godzinie szli razem wśród łąk, pól i gór.

Młodzieniec dopiero po kliku dniach wspólnej wędrówki zrozumiał, że już odnalazł to, czego szukał.

Autor: Hortensja