Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.
W pewnej chwili zobaczył majaczące w oddali zabudowania. Wyglądało to na fantastycznie zaprojektowane osiedle. Kształty budynków nawiązywały do kształtów natury. Były tam domy-drzewa, z kolorowej, syntetycznej masy, z masztami, antenami wystającymi z najwyższych punktów najwyżej sięgających nieba budynków.
Wędrowiec podszedł bliżej. Nie nie wskazywało na brak gościnności lub przychylności gospodarzy – mimo, że nikogo jeszcze nie spotkał.
Jak urzeczony mały chłopiec, widzący nową zabawkę, podchodził jeszcze bliżej. Dotknął ręką nieśmiało klamki syntetycznych drzwi. I nagle wszystko stało się jasne.
Dostał odpowiedź. Już wie…
Autor: Ewa Majewska