Przy pięknej starej toaletce – 12

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że bierze udział w konkursie na najpiękniejszą i najsympatyczniejszą dziewczynę w szkole. Konkurencja był duża, ale dziewczyna była przekonana, że to musi być właśnie ona. Dla wszystkich była miła i życzliwa, jeśli tylko mogła, pomagała koleżankom w lekcjach, no i poza urodą obdarzona była niezwykłym darem. Dar ten w obecnych czasach jest czymś rzadkim. Jednym słowem umiała dzielić się radością i miłością do ludzi. Ciągle spoglądała na swoją przepiękną srebrzyście-niebieską suknię, w której ma wystąpić. Jeszcze tylko jeden problem, co z fryzurą – włosy ma rozpuścić czy związać? Rozpoczęła próby i nagle usłyszała, jak mama woła – „wstawaj, wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły”.

Autor: A