Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest w jasnym, pełnym słońca dworku, przed którym rósł stary dąb. Na jego gałęzi wisiała huśtawka, na której siedziały dwie złotowłose dziewczynki. Wprowadzał ją w ruch chłopiec, na oko 10-letni. Cała trojka była jej pociechami. Wesołymi, roześmianymi i pełnymi życia.
Z zamyślenia wyrwało ją pukanie do drzwi. Po chwili zza nich wyjrzała mała czarnowłosa główka.
– Śniadanie mamo.
– „Oj tak, to będzie zdecydowanie dobry dzień” – pomyślała.
Autor: Ewelina