Przy pięknej starej toaletce – 28

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że wybrała się na wycieczkę w góry, w miejsce, o którym mówiono „Pawie Oko”. Ażeby tę dolinkę zobaczyć, trzeba było się najpierw bardzo wysoko wdrapać, potem przejść oznakowaną ścieżką i potem za dwoma skałami, które wydawały się zagradzać drogę, otwierało się przejście do dolinki ze stawem. Dziewczyna bardzo chciała tam spotkać kogoś, kogo bardzo lubiła i właściwie słyszała, jak ten ktoś wymawia jej imię, jak woła ją „Krysiu”. I rzeczywiście ktoś ją wołał, ale nie była to osoba, na którą czekała, tylko jej siostra, która wołała ją: „Krysiu wstawaj, bo spóźnimy się obie”.

Autor: Borówka