Różnobarwne drzewa – 31

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy pomyślałam, że pora coś zmienić w moim życiu i uwolnić się od głodu bycia akceptowaną przez wszystkich i od lęku przed tym, że coś się nie uda w życiu czy w pracy. Przecież nie zawsze taką byłam. Zwykle umiałam walczyć o wszystkich i o wszystko, nigdy o siebie. Zawsze miałam sukces wpisany w życie, ale absolutnie nie wierzyłam w siebie. Jak to się mogło stać?

Przecież byłam ślicznym, inteligentnym, zdolnym dzieckiem…

Gdy patrzyłam na różnobarwne liście, przypomniała mi się szkoła. Pierwsza klasa. Mama zachorowała, a mnie powiedziano, że powinnam mamie przynosić radość swoim postępowaniem. Żeby to robić, zawsze miałam być grzeczna. Potem uciszano mnie, gdy się bawiłam, a ja nauczyłam się, że nie tylko mam być grzeczna, ale również cicha i posłuszna. Nauczyłam się też, że nie mam robić tego, co chcę, tylko to, czego po mnie oczekiwano.

Nadmorska jesień była dla mnie dopełnieniem. Niestety trwała krótko i nigdy nie zdołałam pobrać z niej tego, czego mnie samej brakowało.

Czy te wydarzenia rzeczywiście miały wpływ na całe moje życie?

Nieważne – teraz, patrząc na piękną jesień, postanowiłam, że pora zaopiekować się osobą, którą dotąd pomijałam – czyli sobą samą. Ja też mam prawo do szczęśliwego życia.

Autor: Altruistka