Polną drogą – 3

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył dziewczynkę i chłopca, którzy głośno rozmawiali, a wręcz się kłócili. Dziewczynka zaczęła płakać. Wędrowiec zaniepokoił się. Zawołał głośno do dzieci. Początkowo nie reagowały, krzyczały coraz głośniej, odwróciły się.

– Poczekajcie – zawołał.

– Słucham – odezwał się chłopiec.

– Dlaczego ona płacze – spytał wędrowiec wskazując na dziewczynkę.

– A co to pana obchodzi? – odezwał się niegrzecznie chłopiec.

– W zasadzie, myślałem, że nic nie jest w stanie mnie zainteresować, lubię być sam i niczym się nie przejmować, ale płacz tej dziewczynki mnie zaniepokoił.

– To moja młodsza siostra, zginął jej piesek i strasznie rozpacza, a ja jej mówię, że tyle jest innych psów bezpańskich na świecie, to ja jej któregoś przyprowadzę.

– Chłopcze, ale ona pokochała i przywiązała się do tego – pomóżmy jej. Może go znajdziemy.

Chłopiec pomyślał chwilę. Spojrzał na siostrę, która szeroko się do niego uśmiechała.

– Hmm… No to chodźmy…

Autor: A

Przy pięknej starej toaletce – 12

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że bierze udział w konkursie na najpiękniejszą i najsympatyczniejszą dziewczynę w szkole. Konkurencja był duża, ale dziewczyna była przekonana, że to musi być właśnie ona. Dla wszystkich była miła i życzliwa, jeśli tylko mogła, pomagała koleżankom w lekcjach, no i poza urodą obdarzona była niezwykłym darem. Dar ten w obecnych czasach jest czymś rzadkim. Jednym słowem umiała dzielić się radością i miłością do ludzi. Ciągle spoglądała na swoją przepiękną srebrzyście-niebieską suknię, w której ma wystąpić. Jeszcze tylko jeden problem, co z fryzurą – włosy ma rozpuścić czy związać? Rozpoczęła próby i nagle usłyszała, jak mama woła – „wstawaj, wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły”.

Autor: A

Na dnie szuflady – 32

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Hanna ciągle zastanawiała się, co zrobić z tymi pamiątkami. Czy pozbyć się ich wraz ze wspomnieniami? Jednak coś nie dawało jej tego zrobić. Przecież to były piękne wspomnienia (choć niestety tylko wspomnienia). Treść listów wprawiała ją ciągle w zadumę, zamyślenie i chęć powrotu do tych pięknych, młodych lat, gdy prawdziwie kochała i czuła się kochana. Zdawała sobie doskonale sprawę, że to co było, dawno minęło. Pożółkła fotografia bardzo dobrze odzwierciedlała, jak dawno to było. Jak wiele lat już upłynęło…

Autor: A

Delikatna mgiełka – 24

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły stało dwoje starych ludzi, którzy przychodzili tu niemal codziennie. Para ta wydawała się dość szczęśliwa, choć na ich twarzach widać było piętno minionych lat. Ludzie ci rozmawiali ze sobą cichymi, ledwo słyszalnymi głosami, ale wyczuć można było słodką nutę i serdeczność, z jaką odnosili się do siebie. Śpiew skowronka wprawił ich w zadumę…

Autor: A

Była sobie łąka – 33

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

To wspomnienie z mojego dzieciństwa, które upływało właśnie w takiej bajkowej atmosferze.

Lecz te piękne czasy już dawno się skończyły, bo człowiek szybko dorasta i musi iść w świat za pracą i realnym życiem. Miło jest wspominać te czasy, aby się wyciszyć i uspokoić. Nabrać sił do dalszego trudnego i dość ciężkiego codziennego życia.

Autor: A

Kiedyś dawno dawno temu – 27

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, że kiedy dorośnie będzie szczęśliwym człowiekiem.

Razem z żoną bardzo czekali na jego narodziny. Długimi jesiennymi wieczorami rozmawiali i planowali przyszłość dla ich dziecka. Obydwoje doszli do wniosku, że najważniejsze jednak, aby był dobrym człowiekiem.

Lata mijały, a chłopiec pod okiem kochających i troskliwych rodziców wyrastał na pięknego młodzieńca.

Autor: A