Kiedyś dawno dawno temu – 44

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Minęło wiele lat i dziecko stało się starszym panem, nawet dziadkiem. Ów pan rozmyślał, siedząc w swoim ulubionym fotelu, nad tym, co i jak robił, gdy dorastał. Przypominał to, co było przyjemne i też to, co było trudne, ale wartościowe.

Zastanawiał się, czy gdyby miał możliwość powrotu do lat młodzieńczych, to jaką drogą poszedłby po raz drugi.

Autor: Adam

Kolorowe fajerwerki – 4

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nowe postanowienia. Postanowienia własne i dotyczące innych.

Przełom roku jest czasem zabawy i radości, ale postanowienia też krążyły po głowie. Były to myśli: czy tylko kilka postanowień do głębokiej realizacji, czy wiele postanowień i działanie w ramach nadarzających się możliwości…

Gdy wybiła północ, zastanawianie się zostało przerwane przez życzenia noworoczne.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 28

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o rybach, które mieszkały niegdyś w akwarium dziadka.

W dużym akwarium pływało tylko kilka pięknych, dużych ryb. Były one przyniesione przez dziadka, jako małe osobniki, bezpośrednio z okolic ich naturalnego przebywania. Dziadek był podróżnikiem. Do tego rozumiał przekaz ryb, które, już będąc w akwarium, opowiadały w dzień Wigilijny historię swoich dawnych okolic.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 52

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a na stole szklanka i maślanka. Też makowiec własnej roboty i jajka, prosto od kur.

W dalszej części kuchni piec chlebowy i płyta na drewno. Obok domu studnia z daszkiem, też czerwonym i dachówką, jak na dachu domu.

Atrybuty wsi i zdrowego, naturalnego jedzenia. Klimatu dopełniały odgłosy przyrody. Wieczorem było słychać żaby. Noc cicha, a poranek z rosą. Chciałbym to zmagazynować i zawieźć do dużego miasta, w którym mieszkam na co dzień.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 51

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Był czas porannego wietrzenia po rozpaleniu pieca. Domownicy, wraz z gośćmi z miasta, zajmowali się wyciąganiem wody ze studni. Woda miała służyć do zalania oczka wodnego, czyli dość dużego przedsięwzięcia, któremu wszyscy kibicowali. Gospodarze wykonali oczko, a goście-mieszczuchy przywieźli złote rybki.

Świeżo wypuszczonymi rybkami najbardziej zainteresowane były dzieci i dwa koty.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 35

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.

Rzeczką płynęły kajaki. Dużo kajaków. W ten sposób grupa studentów wykorzystywała końcówkę lata. Spływali rzeczką, by dopłynąć do najbliższej rzeki, a potem kolejno do jeszcze większych i główniejszych rzek.

Szef grupy wpadł na pomysł dopłynięcia podczas przyszłorocznej wyprawy do morza, zaczynając od punktu do którego dopłyną za kilka dni.

Końcowy punkt wyprawy tegorocznej będzie zatem jednocześnie początkiem wyprawy w roku następnym.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 40

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy oczom wędrowców ukazał się strumień, przecinający górską drogę. Za strumieniem widać było rozwidlenie dróg. Jedna wiodła do lasu, druga na polanę. Drogowskaz na rozdrożu pokazywał o dziwo tę samą nazwę miejscowości w obu kierunkach. Różnica była taka, że do osady leśnej było dalej, a do polany bliżej.

Grupa jednogłośnie orzekła, że wybiera drogę bliższą, gdyż do zmroku pozostała już tylko godzina.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 39

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy na przystanek podjechał autobus. Wsiadło do niego kilka osób. Wysiadło również kilka. Gdy autobus ruszył, wzbił chmurę opadłych liści. Pachniało kasztanami. Ruch na ulicy był raczej duży, a w sklepie warzywnym utworzyła się kolejka, bo dowieziono imbir.

Sprzedawca ze zdziwieniem obserwował, jak wiele osób kupuje to warzywo, jako dodatek do jesiennych potraw. Jakieś dziecko zapytało rodzica, czy kupuje odpowiednio więcej, by nakarmić także psa.

Cóż, nie wiadomo, czy były robione jakieś badania odnośnie wpływu imbiru na dietę czworonogów.

Autor: Adam

Wiosenny las – 39

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i spoglądał w mapę. Zaplanowany wcześniej wedle niej spacer miał przebiegać polnymi drogami. Kiedy szedł wyznaczonym szlakiem, uznał, że ciekawią go niewielkie wzgórza otoczone lasem. Zdecydował więc o zmianie drogi. Teraz szedł, i na bieżąco zapoznawał się z nowymi szlakami, jakie miał wyrysowane na mapie. Wytyczał nową drogę.

Podróżnik miło się zdziwił, gdy zaczął spotykać na pagórkowych szlakach swoich znajomych i nauczycieli sprzed lat. Pojawiło się u niego przekonanie, iż wartościowi i znaczący ludzie lubią górskie szlaki oraz wędrówki. Podróż wyznaczonym szlakiem daje nam przygodę, a krajobraz oraz wysiłek fizyczny korzystnie wpływają na psychikę i ciało.

Autor: Adam

Delikatna mgiełka – 42

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły biegały zające. Wybrały oświetlony słońcem teren, by rozgrzać się w biegu. Nieopodal przechodził profesor-biolog. Bardzo lubił przyrodę w każdej postaci.

Dzisiaj, zauroczony śpiewem skowronka, rozłożył statyw i przykręcił do niego aparat. Z majestatem uzbroił go w specjalny i profesjonalny obiektyw, a następnie zaczął pomiar światła.

W związku z tym, że mgła nie pomagała w zrobieniu dobrych zdjęć, profesor postanowił zjeść bardzo wczesne śniadanie. Słodka bułka plus kawa wpłynęły dobrze na jego i tak dobre samopoczucie.

Po śniadaniu warunki zdjęciowe były już bardzo dobre.

Autor: Adam