Lekkie krople deszczu – 13

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było kołyszący się w porcie statek. Wiał silny wiatr. Robiło się coraz ciemniej. Ulice opustoszały. W oknach domów pojawiły się światła. Deszcz narastał. Przy statku pojawili się ludzie w żółtych hełmach. Pracowali przy statku chwilę, a później zaczął się rozładunek. Olbrzymie dźwigi unosiły ze statku duże ładunki. Gdy rozładunek zakończył się, zza chmur wyszło słońce.

Załoga zauważyła, że trafiła z rozładunkiem nie w ten czas, co trzeba, ale mimo trudnych warunków wszystko odbyło się pomyślnie.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 30

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy przez wysokie trawy szły dwa małe koty. To był dla nich las. Podróż odbywała się powoli. Było sporo ziół i roślin do powąchania i pogryzienia. W gąszczu traw przebywały drobne zwierzątka i owady, które były bardzo interesujące dla uczących się świata kotów. Droga z domu do świeżego mleka wiodła właśnie przez gąszcz traw.

Po napiciu się mleka, obydwa młode drapieżniki bardzo uroczo wyglądały, gdy wypasione i z pełnymi brzuchami leżały na dachu altany.

Autor: Adam

Lekkie krople deszczu – 5

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było nowo wybudowaną drogę z alejami rowerowymi.

W związku z tym, że była sobota po południu, aleja prowadząca do lasu była całkowicie zapełniona.

Las czekał na indywidualnych rowerzystów, dzieci wraz z rodzicami oraz rolkarzy. Trasa powrotna była jeszcze pusta.

Przez okno lubił wyglądać starszy pan, były kolarz. Widok rowerzystów wprawiał go w bardzo dobry nastrój. Z okna widać było także sklep, stojący przy alei, prowadzącej z powrotem z lasu do miasta.

Obserwator czekał na godz. 19.00, by móc oglądać spragnionych i wygłodzonych rowerzystów, korzystających ze sklepu.

Jako że pan emeryt miał dużo wolnego czasu, liczył przejeżdżające drogą rowery oraz osoby robiące zakupy w sklepie. Oczywiście, po skończonej obserwacji, robił proporcje cyklistów i korzystających ze sklepu. Padający deszcz powodował wzmożony ruch w sklepie.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 24

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy nad rzeką pojawiły się kaczki. Przypłynęły z pobliskiego kąpieliska, gdzie były dokarmiane. Jedzenie już im się znudziło, więc zajęły się pielęgnacją piór.

W zakolach rzeki co chwila pluskały szczupaki.

Małe dzieci zbierały kamyki i wkładały do wiaderek. Był to ich wkład do przeniesienia kawałka przyrody do domu. Z kamyków miało powstać dno akwarium.

Dzieci były bardzo zadowolone, że zrobią coś nowego. Niektóre chciały przy okazji złapać jedną z ryb, pluskających w zakolu rzeki, żeby już zaraz były w akwarium, ale rodzice wytłumaczyli im, że rybki do akwarium kupuje się w sklepach zoologicznych.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 18

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy nadszedł pierwszy dzień września. Trzeba do szkoły. Podróże do antykwariatów i księgarni. Unosząca się w powietrzu atmosfera edukacji. Zatem nadeszło; gdzie się nie obejrzysz – szkoła i o szkole.

Uczeń Antek starał się temu przeciwstawić. Miał już wszystkie książki i rzeczy potrzebne do nauki. Nie było więc powodu, żeby w tym tkwić. Szkoła zabiera przecież codziennie sporo czasu.

Antek chodził do lasu, robił zdjęcia zwierzętom, a nawet słuchał muzyki za pomocą słuchawek, aby odłączyć się od tematu edukacji.

Antek był trochę wyjątkowy. Starał się nie ulegać ogólnie przyjętym klimatom. Podążał swoją drogą.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 11

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy, w pewne przyjemne, ciepłe popołudnie, leśny parking zgromadził miłośników podróży i motocykli.

Różnorodne maszyny i stroje motocyklistów wtapiały się w najróżniejsze kolory liści.

Czas był piękny, jeszcze w miarę ciepło na podróż motocyklem i jednocześnie towarzyszyło mu piękno wczesnojesiennej przyrody.

Autor: Adam

Polną drogą – 15

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył źródło. Było niewielkie, ledwo widoczne wśród traw. Wąski strumyczek płynął lekkim spadkiem w dół. Parę kilometrów dalej kilka podobnych strumieni łączyło się w niewielką rzeczkę. Fascynujące było oglądanie, jak przyroda „rośnie”. Nie każdy zaprząta sobie głowę tak prostymi i oczywistymi zdarzeniami. Gdy jednak zaczniemy to widzieć, obserwacja wydaje się naturalna i nieunikniona.

Autor: Adam

Polną drogą – 11

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył wąską dróżkę oddalającą się od głównej drogi i prowadzącą do lasu. Poszedł tą dróżką. Las stawał się gęstszy i ciemniejszy. Wędrowiec przyjął, że pójdzie jeszcze maksymalnie jeden kilometr, by sprawdzić, czy nie ma tam tego, czego szuka. Kierowany przeczuciem szedł coraz prędzej. Zwolnił, gdy usłyszał stukanie dzięcioła. Rozejrzał się i w chaszczach zobaczył drewniany daszek. Z daleka wyglądał jak daszek małego domku, a w rzeczywistości był to dach studni.

Wędrowiec poczuł radość. Wyjął z plecaka wszystko, czym mógłby nabrać wody ze studni. Woda była oczywiście chłodna, a jej smak był niecodzienny. Podekscytowany wędrowiec wiedział już, że będzie tutaj przychodził często, by w trakcie wycieczek kosztować wspaniałą wodę i słuchać dźwięków przyrody. Dach studni porośnięty był mchem, w związku z czym łatwo było ją przeoczyć. Żeby móc odnaleźć ją ponownie, wędrowiec postawił drogowskaz.

Wracając do domu, zastanawiał się, kto i kiedy w tak głębokim lesie wybudował taką studnię.

Autor: Adam

Polną drogą – 7

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył kolegę swojego dziadka, któremu powiedział „dzień dobry”. Starzec tylko kiwnął głową na powitanie i poszedł dalej. Zdziwiło to piechura, który nagle doznał olśnienia. Przypomniał sobie, że kiedyś dziadek powiedział mu, że to, co najważniejsze w życiu, już w sobie ma. Teraz tylko trzeba to pielęgnować i rozwijać.

Wędrowiec uświadomił sobie, że ta droga, którą idzie, nie jest szukaniem, tylko urzeczywistnianiem…

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 29

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.

To spowodowało, że spacer równoległą do rzeczki drogą, był bardzo przyjemny.

W głowie pojawiała się jakby konieczność wykorzystania tego wszystkiego, by naładować się na zimę ciepłem, wonią przyrody i przyjazną atmosferą.

Droga wiodła ze wsi do miasteczka. Uczęszczana była przez osoby wybierające się na zakupy.

Malownicze miasteczko, dookoła otoczone lasem, posiadało wszelkie potrzebne sklepy. Ludzie – i miejscowi, i turyści chętnie z tego korzystali. Po zrobieniu zakupów z ulgą tą samą drogą wracali na wieś, by korzystać z uroków lata, nagrzanej ziemi i rzeczki.

Autor: Adam