Czerwcowa noc – 23

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na nadrzeczny deptak, by tego wieczoru mieć po prostu kontakt z przyrodą.

Dzieci ze zdziwieniem patrzyły na światełka płynące rzeką, było to coś nowego i zaskakującego.

Wieczór obfitował w dodatkowe atrakcje. Na dużym parkingu, przy rzece, można było podziwiać stare odrestaurowane samochody i motocykle.

Dalej, w kierunku centrum, usytuowano galerię starych fotografii miasta. Jeszcze dalej można było kupić wyroby rękodzieła ludowego i miód. Aleję zakupów kończyło stanowisko zielarskie.

Na parkingu kręciło się wiele osób, które przyjechały samochodami. Również było wielu cyklistów.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 19

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się do parku, do letniego kina.

Letni repertuar łączył historię i przygodę.

Starsi podczas projekcji przypominali sobie fakty z dawnych lat, dzieci uczyły się czegoś nowego.

Nastrój był bardzo przyjemny, było gwarno. Cieszył bardzo fakt, że młodzież z ciekawością oglądała i uczyła się historii. Zagadnienia związane z Powstaniem Warszawskim wywoływały duże zainteresowanie.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 16

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się, by oddychać czystym, świeżym, wieczornym powietrzem.

Było bardzo ciepło, jak na tę porę dnia.

Lekko ubrani ludzie wolnym krokiem przemieszczali się w okolicach rzeki i rozmawiali ze sobą.

Upał powodował beztroskę, radość i magiczną siłę łączącą ludzi. Niektórzy głośno mówili, że szkoda, że taka noc powtórzy się dopiero za rok.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 9

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się, by oglądać światełka na wodzie. Dla dorosłych to była tradycja, natomiast młodzież patrzyła na to dziwnie.

Część osób dojechała rowerami, inni przybyli piechotą. Atmosfera wczesnego lata udzielała się wszystkim, było naprawdę radośnie.

Autor: Adam

Wiosenny las – 30

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i słuchał muzyki w telefonie komórkowym. Im głośniej nastawiał muzykę, tym przyroda dookoła wydawała się coraz głośniejsza.

Ów mężczyzna odczuł, że przyroda chce mu coś powiedzieć. Nastawił jednak odbiornik jeszcze głośniej.

W odpowiedzi, dźwięki przyrody stały się jeszcze mocniejsze. Te połączone hałasy były już nie do zniesienia i łatwiej było wyłączyć odbiornik niż przyrodę.

Zdezorientowany wędrowiec wyłączył wreszcie telefon, by sprawdzić, co się będzie działo.

Dźwięki lasu niemalże natychmiast stały się dużo bardziej przyjemne i kojące.

Być może wniosek z tego jest taki, że warto zagłuszać hałas cywilizacji, a nie przyrody, która jest silniejsza od człowieka.

Autor: Adam

Wiosenny las – 26

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i kichał.

To wiosenne powietrze dostarczało świeżego tlenu. Po zimowym zastoju była to doskonała inhalacja. Wyjęta z plecaka mapa dostarczyła informacji, jaką drogą iść. Przy paśniku stał stary rower, który jakby oczekiwał na użycie go. Ów rower stał tam w bezruchu już kilka lat. Młodzieniec zadowolony, że trafił w to miejsce, wyjął pompkę i napompował koła. O dziwo wszystko było sprawne. Przejażdżka była przyjemna, choć nie było zbyt ciepło.

Napotkany po powrocie leśniczy przekazał chłopakowi wiadomość, że ten rower długo czekał, aż się nim ktoś przejedzie.

Autor: Adam

Wiosenny las – 21

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zauważył kuchnię polową. To była wojskowa kuchnia na przyczepie. Dymu było co niemiara, a zwiastujący obiad zapach roznosił się na dużej przestrzeni. Jak się wkrótce okazało, podobnych kuchni było w lesie kilkanaście, a każdy zespół gotował inną potrawę. Spacerowicz trafił bowiem na konkurs gotowania wojskowego. Idąc, nieśmiało zapytał, czy mógłby zostać poczęstowany grochówką.

Jak przystało na dobrą imprezę, poczęstunek był przewidziany. Mężczyznę poczęstowano trzema rodzajami grochówki oraz zupą pomidorową i szczawiową. Każda porcja była obfita i przepyszna. Młodzieniec nie przewidział jednak, że po takim obiedzie nie będzie mógł się ruszyć. W zamian za to, siedząc wygodnie przy stole, mógł rozmawiać ze wszystkimi kucharzami o jedzeniu.

Autor: Adam

Wiosenny las – 16

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i popijał herbatę. Herbata pochodziła z leśnych roślin, była w termosie, a ugotowano ją na piecu kaflowym.

Spacer i wdychanie wiosennego ciepłego powietrza powodowały niemalże euforię. Mężczyzna, popijając resztki świetnej herbaty, był gotów się nią dzielić nawet z każdym napotkanym zwierzęciem.

Wiosenny czas to radość i nadzieja. To również czas porządków i to już mniej bawiło piechura, bo po powrocie do domu zaplanowane było odkurzanie. Młodzieniec cieszył się jednak obecną chwilą i wędrował w coraz głębszy las.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 18

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i dobre myśli.

Przedmioty stojące w biurze były oświetlane stopniowo. Najpierw brudny, przewrócony kubek, wypisany długopis i zmięta kartka papieru. Później sprzęt kserograficzny i komputer. Wreszcie mapa starego świata na dużej ścianie.

Dobre światło wybrało to pomieszczenie – biuro pożytecznej firmy, która wraz z rozlaną ciemnością zastygła. Promienie światła jednak skierowały się w miejsce dobre niegdyś dla wszystkich i po paru dniach światło było widoczne już poza budynkiem. Było tylko kwestią czasu, kiedy uśpieni ludzie obudzą się i podejmą znowu misję tworzenia.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 14

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i odpowiedź na pytanie dlaczego…

Przecież to nie mogło się zdarzyć. To nie było ani rozsądne, ani możliwe. Wręcz budziło to duży sprzeciw…

Normalną rzeczą była ucieczka do słonecznych łąk i pięknie oświetlonych lasów.

Równowagę przywracał odbity w jeziorze obraz nieba. Spokój był zaklęty w równej tafli wody…

Autor: Adam