Delikatna mgiełka – 34

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedziało małżeństwo miłośników przyrody. W miarę opadania mgły stawało się coraz cieplej i ciekawiej. Do śpiewu skowronka dołączyły się inne ptaki. Dalej, w lesie, co chwilę odzywał się dzięcioł.

Małżeństwo nagrywało na kasetę magnetofonową te dźwięki, by słuchać je w domu.

Autor: Adam

Delikatna mgiełka – 32

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły grupa studentów malowała pomost. Było to zajęcie raczej łatwe, ale trwało cały dzień. Działo się tak dlatego, że owa grupa w bardzo przyjemny sposób spędzała ten czas. Co prawda, lekko przeszkadzał zapach farby, ale nuta skowronka, rześki zapach wiatru, a także szumiące drzewa niosły wspaniałą harmonię.

Obok, na drugim, jeszcze nie pomalowanym, pomoście flisak grał na pianinie.

Autor: Adam

Delikatna mgiełka – 30

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły zatrzymała się wycieczka rowerzystów. Często przerwy w jeździe służą pożywieniu się lub naprawianiu sprzętu, teraz zatrzymano się, bo widok był przepiękny. Dodatkowo grupa zrobiła zdjęcia.

Mimo wczesnej pory było bardzo ciepło. Cykliści wykorzystali to, by się schłodzić w wodach tej pięknej rzeki.

Później grupa usiadła na kamieniach, by omówić plan dalszej jazdy. Droga mogłaby biec wzdłuż torów kolejowych lub bardzo wąskimi, leśnymi dróżkami. Ktoś wpadł na wspaniały pomysł, aby grupa podzieliła się, by spotkać się razem w umówionym miejscu.

Autor: Adam

Delikatna mgiełka – 18

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły stał wędkarz i łowił ryby. W tym dniu rzeka płynęła pod prąd…

Wędkarz wcale nie był zainteresowany tym, co dzieje się ze spławikiem, gdyż myślał o planowanej podróży nad morze, a poranne obcowanie z przyrodą było zdrowe. Ów człowiek ostatecznie zdecydował się pojechać w góry.

Nic nie szkodzi sprawdzić, o której godzinie budzą się skowronki w górach – pomyślał sobie.

Tak więc następnego dnia rano, trzymając wędkę w lewej ręce, a w prawej koszyk z jabłkami, natknął się na pasące się na hali owce. Właściciel owiec zaproponował wędkarzowi zamianę wędki na młodziutkiego psa pasterskiego. Góralowi wcale nie była potrzebna wędka, ale jeszcze mniej potrzebna mu była gromadka malutkich szczeniaków.

Zamiana doszła do skutku.

Teraz wędkarz spaceruje z psem wzdłuż prastarego brzegu Wisły i myśli o zakupie nowej wędki…

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 21

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Owa szuflada była częścią bardzo starego biurka kupionego przez młodzieńca. Chłopak zobaczywszy zawartość szuflady zdumiał się bardzo, gdyż spodziewał się tylko mebla (gustował w starociach), a tu takie odkrycie. Zwlekał nawet kilka dni, żeby przejrzeć zawartość.

Wreszcie przyszedł dzień wolny od pracy. Młodzieniec z wielką nadzieją przejrzał listy i zdjęcie. Temu wszystkiemu towarzyszył lekki strach, ale i nadzieja…

To co zobaczył i przeczytał, pozwoliło mu odkrywać, co tak naprawdę jest ważne w życiu.

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 18

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. I nie przedstawiała ona ani osoby, ani jakiegoś pejzażu, ale… czołg…

Ów czołg stał niegdyś na betonowym postumencie w parku miejskim i był pomnikiem ku pamięci poległych żołnierzy. Często widzieli go dziadek z wnuczkiem, którzy przychodzili do parku na niedzielny spacer.

Zdjęcie czołgu, znajdujące się w szufladzie, było pierwszym zdjęciem wykonanym samodzielnie przez malca. We wspólnej szufladzie dziecka i dziadka przez wiele lat leżało owo zdjęcie wraz z listami, które dziadek, jako żołnierz, pisał do swojej żony. Minęło kilkadziesiąt lat, czołg znalazł się na złomie, a dojrzały człowiek, będący niegdyś malcem, zachował biurko z szufladą i dawną zawartością, jako pamięć rodzinnych korzeni.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 27

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Wychodzące z lasu sarny przypatrywały się krzątającej się po kuchni pani. Owa matka dzieci, zmywając naczynia, też zwykle przez okno na nie patrzyła. Często bywało tak, że gdy rodzina siadała do obiadu, mogła obserwować pasące się na łące sarny z dziećmi.

Najmłodsze z pięcioosobowej rodziny dziecko wpadło na pomysł zrobienia wspólnego obiadu ze zwierzętami. Ojciec zaproponował dzieciom, ażeby uzgodniły to z sarnami.

Nie wiadomo dlaczego, przy próbie rozmowy zwierzęta uciekły, a dzieci były zdziwione. To zdarzenie jednak spowodowało, że dzieci podczas mroźnej zimy przynosiły na miejsce planowanego pikniku siano.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 20

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Na stole stał wiklinowy kosz. Widać go było z daleka.

Pewnego popołudnia starszy pan w słomianym kapeluszu udał się na grzyby. Do lasu było blisko, więc był pewien, że szybko wróci z napełnionym koszem.

Tak też się stało.

Tego samego dnia grzyby były już przygotowane do suszenia. Starszy pan, korzystając z okazji, udał się przez łąkę do strumyka. Ochłodził w nim nogi i wytarł ręcznikiem. Robił to często, gdyż było to zdrowe i bardzo przyjemne. Wracając boso do swojego domku z czerwonym dachem, słuchał śpiewu ptaków i myślał o następnej wycieczce, gdzieś niedaleko, np po kwiaty. Cieszył się z tego, że jak będzie wracał z kwiatami, to będzie myślał o następnej wyprawie.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 20

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, bo sam w sobie był dobrym człowiekiem.

Matka sądziła, że opieka nad dzieckiem będzie odizolowaniem się od świata, natomiast Ojciec był pewien, że będzie to okno na świat. Przecież dziecko jest wielką różnorodnością i do takichże działań, samą swoją obecnością, zmusza rodziców.

Pielęgnacja jest jednym z zajęć domowych, ale główne poznawanie świata odbywa się na zewnątrz. Piękną sprawą jest spacer. Podczas spaceru możemy obserwować przyrodę, spotykać się z ludźmi, pokazywać Maluchowi świat. „Może jeszcze kupię psa. Będzie weselej w domu i na spacerach” – pomyślał Ojciec.

Autor: Adam