Ciemność zgęstniała – 22

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rosnącą ciekawość.

Z czerni wyłaniały się kolejne przedmioty – kolorowe pisaki, nocna lampka, która od dawna nie działała, pożółkłe kartki papieru, obrazy zapomnianego artysty, wypłowiałe ubrania. Wszystko to w ciemnościach straciło sens, w najczarniejszej czerni zamilkły kolory. A ludzie, choć wysilali oczy – nie mogli nic odczytać. Teraz na nowo wszystko się odradzało, świat nabierał barw. Mała dziewczynka przysłaniała oczy. Nowe dziwne zjawisko wzbudzało ciekawość, ale i strach. Po chwili jej oczy nieco przywykły. Zobaczyła dookoła ten sam świat, jaki znała od urodzenia, ale nic już nie było takie jak dawniej.

Autor: Agnieszka

Delikatna mgiełka – 16

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budził się dzień. Pierwsi robotnicy przyjechali granatowym oplem. Po chwili rozległ się szczęk ciężkich maszyn i olbrzymie zęby glebogryzarki wbiły się łapczywie w ziemię. Kolejny dzień remontu nadbrzeża rozpoczęty!

Autor: Agnieszka

Na dnie szuflady – 15

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Detektyw przejrzał jeszcze raz zawartość szuflady i wreszcie zrozumiał – Zenon kłamał. Było to absolutnie jasne. Matylda nie była dla niego obcą kobietą. Ich romans trwał przez wiele miesięcy i choć skończył się już wiele lat temu, to Matylda nadal był dla niego kimś szczególnym. Detektyw dobrze znał takie sytuacje – wielka miłość, nagłe rozstanie, chęć zemsty pielęgnowana przez lata… Już wiedział, czemu ciało kobiety znaleziono otulone bukiecikami fiołków.

Autor: Agnieszka

Była sobie łąka – 12

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Ze środka słychać było donośny głos – Zamknij wreszcie to okno, bo przeciąg!!!

Trzask zamykanego okna i pozostał tylko szum wiatru.

Autor: Agnieszka

Kiedyś dawno dawno temu – 10

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Radowali się wiele dni, a potem wrócili do swych zajęć, opiekując się synkiem jak umieli. Tata zaplanował dla synka karierę prawnika, Mama marzyła, by został naukowcem. Cieszyli się, że już nie są sami, a syn będzie dla nich podporą na stare lata.

A syn wyrósł i pojechał w świat.

Autor: Agnieszka