Gromadka dzieci – 21

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o chłopczyku, który nazywał się Pinokio. Jak to się stało, że przyszedł na świat? Że jego Tatuś, chcąc dzielić z kimś życie i mieć swoje własne dziecko, wystrugał go z drewna i kochał go nad życie, tak samo zresztą, jak kochał swego Tatusia Pinokio.

Babcia również powiedziała dzieciom, że jeśli Pinokio nie mówił prawdy, jego nos wydłużał się coraz bardziej i wszyscy dookoła widzieli, kiedy kłamie. Z tego też powodu Pinokio coraz rzadziej kłamał. Była to przestroga dla dzieci, bo a nuż spotka ich to samo, co Pinokia…

Autorka: Alicja

Polną drogą – 13

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył w niedalekiej odległości gospodarskie zabudowania. Drewniany dom, niczym z bajki, z czystymi oknami i białymi firankami, czerwonym dachem. Obok dwa inne zabudowania, stodoła i chlewik, a może stajnia. Przed domem gospodyni przywoływała kury, sypiąc im ziarno, a gospodarz zaprzęgał konia do wozu.

I wtedy samotny wędrowiec zdał sobie sprawę, że najdroższą dla niego rzeczą jest rodzinny dom, którego nie powinien opuszczać, bo tam było wszystko to, co kochał najbardziej.

Autor: Alicja

Przy pięknej starej toaletce – 18

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest maleńka, ma zaledwie parę miesięcy. Jest wielką radością rodziców, którzy patrzą na nią z olbrzymią miłością, a ona uśmiecha się do nich, wyciągając rączki, żeby mama lub tata wzięli ją na ręce i przytulali do swojego serca.

We śnie przewijały się kolejne lata jej życia, jej pierwsze kroki, pójście do przedszkola i szkoły, a były to same radosne chwile. Była nadal otoczona wielką miłością rodziców, lubiana przez koleżanki i kolegów, a szczególnie przez jednego, Andrzeja, który okazywał jej wiele dowodów sympatii, a może nawet miłości.

Autor: Alicja

Wiosenny las – 8

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i widać było, że ten spacer, a raczej marsz, sprawia mu ogromną radość. Był wysportowany. Krok miał sprężysty i można przypuszczać, że ten marsz jest dla niego częstym treningiem, dzięki czemu ma tak wspaniałą sylwetkę. Szedł sam, ale myśli jego krążyły wokół innej osoby, jego ukochanej dziewczyny, która niestety nie mogła mu dzisiaj towarzyszyć. Musiała wyjechać służbowo, ale wróci za parę tygodni i znowu będą razem. Będą się cieszyć sobą i również razem maszerować przez las, ciesząc się budzącą się wiosną.

Autor: Alicja

Ciemność zgęstniała – 6

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i wierzyłam, że moje życie od tego momentu się zmieni. Postanowiłam podziękować Panu Bogu za ten wielki dar nadziei, dzięki któremu moje życie nabrało zupełnie innego, głębokiego sensu. Wierzyłam, że jest ktoś, kto mnie kocha i czuwa nade mną i że nic złego mi się nie może przytrafić. To przeświadczenie dawało mi ogromną siłę, a jednocześnie błogi spokój, tak że mogłam realizować wiele planów, które przedtem uznawałam za nieosiągalne dla mnie. Radość, która mnie przepełniała nie przesłaniała mi jednak głębokiego przeświadczenia i wiary, że to wszystko zawdzięczam Bogu, który jest na co dzień ze mną.

Autor: Alicja

Delikatna mgiełka – 8

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły czas jakby się zatrzymał. Przy brzegu zacumowane były dwie stare łodzie, a nieopodal samotny wędkarz, siedząc nad wodą na małym stołeczku, zarzucał swoją wędkę, mając nadzieję złowić chociaż jedną rybkę. Przychodził tu codziennie, mimo że najczęściej nie udawało mu się nic złowić. Kochał jednak ten czas spędzony nad wodą, podziwiał otaczającą go przyrodę i wspominał czasy swojej młodości, radości i miał poczucie, że dobrze przeżył swoje dotychczasowe życie i że jest naprawdę szczęśliwy.

Autor: Alicja

Na dnie szuflady – 4

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Kiedy otworzyłam szufladę, wróciły cudowne wspomnienia z czasów młodości i mojej pierwszej miłości – jak się później okazało – jedynej miłości w moim życiu.

Te przeżycia dotyczyły czasów gimnazjalnych. Fotografia przedstawiała przystojnego chłopca, uśmiechniętego. Na odwrocie była dedykacja: „Jesteś dla mnie całym światem i zawsze będziesz!!! Andrzej”.

Autor: Alicja

Była sobie łąka – 1

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Drzwi były również otwarte i można było zobaczyć krzątającą się młodą kobietę. Z domku dobiegało gaworzenie małego dziecka. W pewnym momencie ta młoda kobieta wyszła z domku, mając w ramionach ślicznego bobaska, który cały czas gaworzył i uśmiechał się do mamy.

Skierowali się w kierunku lasu i strumyka. Dołączył do nich również mały psiak, który wesoło merdał ogonkiem, szczęśliwy, że może iść na spacer. Był maj, piękna pogoda, na łące kwitły kwiaty i było bajecznie kolorowo. Świeciło słońce, niebo było bezchmurne, śpiewały ptaki i było jak w raju.

Autor: Alicja