Kiedyś dawno dawno temu – 39

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Chłopiec był ich pierwszym dzieckiem i… jedynym, jakie planowali. Byli dumni i szczęśliwi, że się zjawił na świecie. Otaczało ich światło i dobre wróżki. Niestety, zjawiła się też zła wróżka, której rodzice nie zauważyli, bo przyjęła postać małego obłoczku. Zawisła pod sufitem i wypuściła dwie drzazgi. Jedna z nich spłynęła do serca, a druga do mózgu dzidziusia. Dobre wróżki musiały się z tym pogodzić, bo właśnie takie było wskazanie Koła Fortuny, zakręconego dla tego chłopca. Kolejne dziecko jego rodziców miało dostać w prezencie promyki światła, bo to wyprosiły wróżki u swoich zwierzchników. Dzięki temu drzazgi w sercu i mózgu chłopczyka rozpuściłyby się z czasem.

Tylko… wróżki nie wiedziały, że rodzice chłopca w ogóle nie planowali drugiego dziecka, bo uznali, że jedno im wystarczy. Chcieli dać mu jak najlepsze warunki rozwoju. Myśleli, że drugie dziecko by w tym przeszkadzało, że byłoby konkurencją… Zależało im, żeby chłopczyk wiedział i czuł, że jest bezwarunkowo kochany.

Dziecko rozwijało się dobrze. Rodzice bardzo się z tego cieszyli i bardzo go chwalili. Chłopczyk myślał, że tak ma być i że to mu się należy. Zatrute drzazgi sprawiały, że pochwały wbijały chłopca w pychę. Przekonany o własnej wyższości zaczął pogardzać rodzicami, babciami, dziadkami, ciotkami, wujkami, nauczycielami, sąsiadami, koleżankami i kolegami – po prostu wszystkimi ludźmi. Nikogo nie słuchał. Z nikim się nie liczył. Zadzierał nosa, był nieuprzejmy, wręcz opryskliwy… Również wydawało mu się, że wie, jak powinien wyglądać świat, że zna rozwiązania wszystkich problemów i że ludzie są głupi, bo go nie słuchają.

Tymczasem dobre wróżki nie próżnowały i wyprosiły zgodę od Losu, by dać chłopcu jeszcze jedną szansę. Dopuszczono je przed Koło Fortuny. Zakręciły nim i okazało się, że już można chłopcu pomóc.

Jednak, chłopiec w międzyczasie zdążył przeistoczyć się w mężczyznę i nie był zainteresowany uzyskaniem jakiejkolwiek pomocy. Uważał, że jest idealny i że jest jedynym mądrym człowiekiem na świecie…

Nie znał jednak siły miłości i światła, a te sprzyjały wróżkom. Dobre wróżki, gotowe do działania, czekały na odpowiednią chwilę… Długo czekały, ale nie traciły cierpliwości.

Niezależnie od tego, co działo się w jego życiu, mężczyzna stawał się coraz bardziej zatwardziały, okrutny i nieludzki. Wróżki jednak wierzyły, że to się zmieni, choć na chwilę. Przecież potrzebowały tylko chwili…

Kiedyś nadszedł czas, gdy Widmo Wojny stanęło u granic kraju, w którym mieszkał mężczyzna, a ten, tak jak wielu innych ludzi, zaczął się bać… o siebie… oraz o… swoją rodzinę i znajomych… Po raz pierwszy zaczął myśleć nie tylko o sobie, ale i o innych…

Kiedy ze strachu otworzył swoje serce i umysł, wróżki zaczęły ogrzewać je ciepłem miłości i światłością. Drzazgi rozpuściły się i spłynęły z dół, do samego środka Ziemi. Ciało mężczyzny po raz pierwszy stało się rozluźnione, zrelaksowane, wewnętrznie ogrzane…

Wtedy wróżki uśpiły mężczyznę i we śnie przedstawiły mu jego historię. Wyjaśniły, jak przebiegało jego dotychczasowe życie i jak by się ono potoczyło, gdyby miał młodszą siostrę. Pokazały działanie zatrutych drzazg w sercu i w mózgu – oraz konsekwencje z nimi związane – zarówno straty, jak i zyski, które z tego miał. Ukazały również możliwość życia bez tych drzazg oraz korzyści i niewygody takiego rozwiązania, gdyż musiałby się wówczas nauczyć na nowo żyć, współpracować, poznawać siebie i innych ludzi…

Wyjaśniły, że troszczyły się o niego i bolało je, że dotąd nie miał możliwości wyboru. Zatrute drzazgi mu to odebrały. Teraz wróżki pomogły mu odzyskać neutralny stan ducha i jasny umysł, bo chcą, żeby sam wybrał. Sam ma zdecydować, czego chce – powrotu do życia z odtworzonymi zatrutymi drzazgami, czy możliwości nowego życie – bez tych drzazg… On ma prawo wybrać, co chce, a one – dobre wróżki – każdy jego wybór uszanują. Gdy dokona wyboru, ich rola się skończy się i pofruną pomagać kolejnym osobom.

Gdy upewniły się, że mężczyzna zrozumiał ich przekaz, wróżki poprosiły, by starannie zastanowił się, czego chce i wybrał…

Mężczyzna, we śnie, zamknął oczy. Pomyślał chwilę. Potem rozważył różne warianty i… zdecydował.

Obudził się rześki i z jasnym umysłem. Otworzył oczy, uśmiechnął się i poczuł miłe ciepło w okolicy serca, gdy zobaczył odfruwające wróżki.

Autor: Babcia Jaga

Gromadka dzieci – 14

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o człowieku, który wyszedł ze swojego nieszczęścia.

Kiedyś uświadomił sobie, że jego życie nie wygląda tak, jakby chciał. Zrozumiał, że jego kłopoty, troski i nieszczęścia otaczały go i zmieniały rzeczywistość. Zatruwały jego myśli, jego działania i jego relacje z ludźmi…

Postanowił, że chce to zmienić. Uznał, że da radę… Wyobraził sobie siebie i chmurę nieszczęść, trosk, poczucia krzywdy, zmartwień i innych paskudztw, które go otaczały. Wpadł na pomysł, że im ucieknie!!!

Wybrał się więc na długi spacer i wyobrażał sobie, że idzie szybciej niż jego nieszczęścia. Zobaczył, jak pozostające w tyle troski, zmartwienia, krzywdy, nieszczęścia, a nawet strach, rozwiewają się w powietrzu, a otaczająca go chmura staje się coraz cieńsza. Szedł dalej energicznym, miarowym krokiem i ciągle utrzymywał w swojej wyobraźni obraz, że idzie szybciej niż jego nieszczęścia.

W pewnej chwili poczuł ulgę i lekkość. Nieszczęścia, troski i krzywdy zniknęły! Cofnął się, żeby sprawdzić, czy jakieś nie schowało się w trawie. Na szczęście nic nie znalazł. Był wolny!!!

Wtedy zaprosił do swojego życia Radość, Szczęście i Zdrowie. Wyobraził sobie, jak gęstnieją i otaczają go, wirując w powietrzu i bawiąc się beztrosko. Poczuł i zobaczył, że razem z nim zjawiły się Miłość i Siła. Wiedział, że teraz już sobie poradzi i będzie żył zdrowo i szczęśliwie…

Zastanowił się chwilkę, co zrobić na wypadek, gdyby kiedyś jakieś nieszczęście znów chciałoby się do niego przykleić. Szybko rozjaśnił się, bo zrozumiał, że metodę już ma…

Wypracował nowy nawyk – często chodził na spacery i wyobrażał sobie, że że wszystkie nieszczęścia, nawet malutkie, zostawia za sobą, a w zamian przyciąga do siebie coraz więcej Radości, Zdrowia i Szczęścia.

Babcia skończyła opowiadać bajkę, a dzieci słuchały dalej… Więc milczała, żeby im nie przerywać tego skupienia. Po pewnym czasie jedno z dzieci zapytało, czy jutro mogą pójść z Babcią na spacer. Zgodziła się. Wtedy roześmiane dzieci poszły razem z nią na kolację…

Autor: Babcia Jaga