Gromadka dzieci – 21

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o chłopczyku, który nazywał się Pinokio. Jak to się stało, że przyszedł na świat? Że jego Tatuś, chcąc dzielić z kimś życie i mieć swoje własne dziecko, wystrugał go z drewna i kochał go nad życie, tak samo zresztą, jak kochał swego Tatusia Pinokio.

Babcia również powiedziała dzieciom, że jeśli Pinokio nie mówił prawdy, jego nos wydłużał się coraz bardziej i wszyscy dookoła widzieli, kiedy kłamie. Z tego też powodu Pinokio coraz rzadziej kłamał. Była to przestroga dla dzieci, bo a nuż spotka ich to samo, co Pinokia…

Autorka: Alicja

Gromadka dzieci – 20

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o Misiu Uszatku i jego przyjaciołach. Wszyscy bardzo lubili miód i ciągle go brakowało. Ale ktoś wpadł na pomysł, żeby miód zamienić na cukierki, których nie lubił miś i… skończył się problem, a wszyscy byli bardzo szczęśliwi.

Autorka: Iwonna

Gromadka dzieci – 19

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o pięknej królewnie, zamkniętej w wieży zamkowej.

Królewna stała przy oknie i patrzyła na cudowną jesienną przyrodę, na zielono-czerwone drzewa i prawie puste szare pola. Było to bardzo dawno i bardzo daleko. Królewna bardzo by chciała pobiegać wśród tych drzew, ale była niegrzeczna, uparta, krnąbrna i pyskata i za to tata król zamknął ją w wieży. Długo tam już przebywała, bo pamiętała, że widok przez okno był zupełnie inny. Wszędzie zielono, a pola pokryte pięknym kwieciem. Bardzo chciała wyjść na wolność. Postanowiła więc przeprosić tatę za swoje złe zachowanie i bardzo, bardzo chciała zmienić swoje postępowanie. Ale niedobry ten król odpowiedział…

Wnuczek jęknął, a Wnuczka pokiwała główką. Babcia widząc zadumane i wystraszone buźki swoich wnucząt powiedziała, że król wcale nie był taki zły. On bardzo kochał swoją córkę i chciał, aby przemyślała swoje zachowanie. Dzieci patrząc na babcię wyszeptały: „dobrze, że u nas nie ma królów, a my postaramy się być zawsze grzeczne i posłuszne. Dobranoc Babciu – dziękujemy”. I poszły spać.

Autorka: Joanna

Gromadka dzieci – 18

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o Dawnolandii, dziejach dawnych grodu, w którym kiedyś zamieszkiwali ich pradziadowie… i pradziadowie pradziadów, prababcie i jeszcze dawniejsi przedstawiciele rodu.

O czasach, kiedy w puszczy, porastającej okolice, chodziły niedźwiedzie, a plemiona Słowian wspólnie gromadziły się, naradzając się nad najlepszą metodą ich upolowania…

W oczach dzieci blask robił się jeszcze większy, niż na początku opowieści. Uwielbiały takie wieczory z babcią, przy kominku.

Autor: Ewa Majewska

Gromadka dzieci – 17

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o przygodach szewca Dratewki, który był niezwykle dzielnym i zaradnym młodzieńcem. Posiadał umiejętność zszywania, łatania, łączenie i przywracania życiu rzeczy, przedmiotów, a nawet niematerialnych bytów – takich jak chociażby chmury…

Jeśli z poszarpanych chmur padał zbyt długo deszcz, szewc Dratewka wyciągał swoją igłę i zszywał obłoki. Deszcz ustawał, a na niebie pojawiała się tęcza.

Autor: Ewa Majewska

Gromadka dzieci – 16

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o rozstaniu. O tym, że każdy kwiat kiedyś przekwita i odchodzi i należy pamiętać, że trzeba cieszyć się tym kwiatem wtedy, kiedy jest. Trzeba go wąchać i podziwiać.

Można też podarować go komuś bliskiemu…

Ale… kiedy nadejdzie jego czas, trzeba pozwolić mu odejść, ewentualnie zasuszyć w ulubionej książce…

Autor: Ewa Majewska

Gromadka dzieci – 15

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o czerwonym kapturku, który ubierał się na zielono, a koloru czerwonego unikał, jak diabeł święconej wody.

Dzieci się rozbudziły, każde zaczęło znosić do domu wszystko w kolorze zielonym. Jedno z nich nawet przefarbowało włosy na tenże piękny kolor… Rodzice nie byli zachwyceni z tego powodu i ogolili dziecko na łyso.

Nie zniechęciło to go wcale. Kiedy podrosło, pomalowało się całe na zielono, wskoczyło do pierwszego lepszego statku kosmicznego i wylądowało na Marsie, stając się prawdziwym ufoludkiem.

Pech jednak chciał, że jest to czerwona planeta.

Autor: Bubulubu

Gromadka dzieci – 14

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o człowieku, który wyszedł ze swojego nieszczęścia.

Kiedyś uświadomił sobie, że jego życie nie wygląda tak, jakby chciał. Zrozumiał, że jego kłopoty, troski i nieszczęścia otaczały go i zmieniały rzeczywistość. Zatruwały jego myśli, jego działania i jego relacje z ludźmi…

Postanowił, że chce to zmienić. Uznał, że da radę… Wyobraził sobie siebie i chmurę nieszczęść, trosk, poczucia krzywdy, zmartwień i innych paskudztw, które go otaczały. Wpadł na pomysł, że im ucieknie!!!

Wybrał się więc na długi spacer i wyobrażał sobie, że idzie szybciej niż jego nieszczęścia. Zobaczył, jak pozostające w tyle troski, zmartwienia, krzywdy, nieszczęścia, a nawet strach, rozwiewają się w powietrzu, a otaczająca go chmura staje się coraz cieńsza. Szedł dalej energicznym, miarowym krokiem i ciągle utrzymywał w swojej wyobraźni obraz, że idzie szybciej niż jego nieszczęścia.

W pewnej chwili poczuł ulgę i lekkość. Nieszczęścia, troski i krzywdy zniknęły! Cofnął się, żeby sprawdzić, czy jakieś nie schowało się w trawie. Na szczęście nic nie znalazł. Był wolny!!!

Wtedy zaprosił do swojego życia Radość, Szczęście i Zdrowie. Wyobraził sobie, jak gęstnieją i otaczają go, wirując w powietrzu i bawiąc się beztrosko. Poczuł i zobaczył, że razem z nim zjawiły się Miłość i Siła. Wiedział, że teraz już sobie poradzi i będzie żył zdrowo i szczęśliwie…

Zastanowił się chwilkę, co zrobić na wypadek, gdyby kiedyś jakieś nieszczęście znów chciałoby się do niego przykleić. Szybko rozjaśnił się, bo zrozumiał, że metodę już ma…

Wypracował nowy nawyk – często chodził na spacery i wyobrażał sobie, że że wszystkie nieszczęścia, nawet malutkie, zostawia za sobą, a w zamian przyciąga do siebie coraz więcej Radości, Zdrowia i Szczęścia.

Babcia skończyła opowiadać bajkę, a dzieci słuchały dalej… Więc milczała, żeby im nie przerywać tego skupienia. Po pewnym czasie jedno z dzieci zapytało, czy jutro mogą pójść z Babcią na spacer. Zgodziła się. Wtedy roześmiane dzieci poszły razem z nią na kolację…

Autor: Babcia Jaga

Gromadka dzieci – 13

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o królewnie, która marzyła o tym, by być zwyczajną dziewczynką. Chciała chodzić na spacery z rodzicami – bez ochroniarzy i tłumu dworzan. Chciała samodzielnie ubierać się, sznurować buciki i chodzić do zwyczajnej szkoły, gdzie uczyłoby się dużo dzieci. Bardzo chciała być jedną z nich.

Tymczasem rodzice, w trosce o nią, wyręczali ją prawie we wszystkim lub kazali, by wyręczali ją dworzanie.

Dziewczynka marzyła o życiu w zwyczajnym mieszkaniu. O tym, że ma psa, kota, królika, zwyczajnych rodziców, przyjaciółki i… babcię, która jej oraz jej przyjaciołom opowiada bajki… A wszyscy siedzą na dywanie przy kominku i zasłuchani wpatrują się w babcię…

Autor: Jadzia

Gromadka dzieci – 12

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o Wojtusiu i iskiereczce.

– Z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga. Chodź, opowiem ci bajeczkę, bajka będzie długa: była sobie raz królewna, miała chatkę z masła. A w tej chatce same dziwy… Pstryk, iskierka zgasła.

Zapadła cisza i tylko pełzające po gałęziach płomyki snuły dalej tę piękną opowieść…

Autor: Kolor