Gromadka dzieci – 1

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o dziewczynie, która spełniła swoje marzenia. Miała kilka marzeń, które wracały dosyć często. Ignorowała je długo, bo nie wierzyła, że mogą się spełnić. Myślała, że są nierealne. Inni ludzie mogliby realizować je z łatwością, ale ona nie. Kiedyś przyszło jej nawet na myśl, że ona nie zasługuje na to, by takie piękne marzenia się spełniły.

I tak sobie żyła, rezygnując z własnych marzeń, popychana przez ludzi i okoliczności. Często realizowała cudze cele i pomagała ludziom, by ich marzenia się spełniły. Myślała, że jest szczęśliwa, tylko czasem przeszkadzało jej, że któreś z niepokornych marzeń podnosiło głowę lub dotykało jej ramienia, mówiąc: „Jestem. Pamiętaj o mnie. Jestem realne, możesz mnie mieć”. Dziewczyna udawała, że tego nie widzi, nie słyszy i nie czuje… do czasu.

Kiedyś znalazła się w sytuacji, że pomogła już wszystkim, którzy tego potrzebowali, rodzina zajęła się sobą i swoimi sprawami, przyjaciele również, a ona… została sama ze sobą… Poczuła pustkę… I tylko te marzenia było widać – marzenia, które ukrywała sama przed sobą. Teraz już nie dało się ich dalej ukrywać. Były przed nią, wyraźnie widoczne, a ona nie wiedziała, co ma zrobić. Nie chciała ich widzieć, a widziała…

– Pomóż nam. Chcemy żyć. Też mamy prawo do życia – powiedziały marzenia.

– Nie umiem i nie potrafię pomagać sama sobie – odpowiedziała dziewczyna – Nie jestem tak ważna, jak inni ludzie.

– To pomóż nam, nie sobie, tylko nam! My też chcemy być zrealizowane – odparły marzenia.

– Jak mam to zrobić? Jest was tak wiele… – zapytała dziewczyna.

– Zwyczajnie, jedno po drugim – odpowiedziały marzenia.

Po czym same zaczęły się porządkować i szybko ustawiły się w odpowiedniej, ich zdaniem, kolejności.

– Zacznij ode mnie – powiedziało jedno z nich – Jestem malutkie i jak mnie zrealizujesz, to będziesz przygotowana to tego, by wziąć się za kolejne marzenie.

– Potem będę ja – powiedziało drugie – I tak po kolei będziemy cię prowadziły od jednego do drugiego, aż zrealizujesz każde z nas i kolejne marzenia, które zaczną się pojawiać w twoim życiu.

Zdziwiona dziewczyna uwierzyła im i zaczęła działać. Początkowo rzeczywiście robiła to dla nich, a nie dla siebie. Chciała im pomóc…

Realizowała jedno po drugim, a one prowadziły ją, wyznaczając kolejne cele i przygotowując ją do kolejnych zadań. Po pewnym czasie, gdy spełniła kilka mniejszych marzeń, dziewczyna poczuła, że odzyskała to, czego bardzo potrzebowała… Więc z radością kontynuowała swoją pracę nad urzeczywistnianiem kolejnych marzeń.

dla Bożenki napisała Ewa Damentka