Ciemność zgęstniała – 38

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i troskę o innych.

Ciemność rozpuszczała się, ponieważ w oddali pojawił się wesoły pan sprzątacz, który był wyposażony w super-zaczarowaną miotłę, która wymiatała wszystko, co było czarne i nieprzyjemne. Machnął nią raz, drugi, trzeci… i widział dobre efekty. Później piąty i szósty, a następnie piętnasty i enty z kolei.

No i było pozamiatane i pozostawione w najlepszej czystości.

Wszyscy się cieszyli i byli panu sprzątaczowi bardzo wdzięczni.

Zawsze odpowiadał – „Jiii tam. Ja tu tylko sprzątam”.

Autor: Bubulubu

Różnobarwne drzewa – 21

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy wirtualna rzeczywistość otoczyła cały świat. Okazało się jednak, że był to świat jednego człowieka. A wirtual był bardzo zanieczyszczony. Wysypisko śmieci, śmieciarki, brud, smród i ubóstwo, a wszędzie latały muchy.

„W takim świecie nie da się żyć” – pomyślał człowiek, do którego należał ten świat – „Przecież powinno być inaczej”. Zdał sobie sprawę, że jest to fałszywy świat. A on sam stał się ofiarą złośliwego ataku hakerskiego. Zakasał rękawy, wziął się do roboty i zaczął pracować nad naprawą skutków tego ataku i nad wykształceniem lepszych zabezpieczeń. Rozpoczął od wykrycia źródła i zdał sobie sprawę, że tkwiło ono w nim samym, kreując fałszywą i krzywdzącą Wirtualandię.

Zdał sobie sprawę, że realny świat jest ciekawszy, ponieważ jest w nim o wiele więcej radości i ciekawych zdarzeń.

Nastąpiło wielkie czyszczenie, które trwa nadal, ponieważ sam zainteresowany chce, żeby było zrobione porządnie.

A gdy już się ono zakończy, to równocześnie rozpocznie się prawdziwe życie.

Autor: Bubulubu

Polną drogą – 25

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, że jest otoczony szklaną kopułą, z której nie może się wydostać, ani też żadna osoba z zewnątrz nie może się dostać do środka. Czuł się trochę, jak małpa w klatce.

Kopuła była umiejscowiona na ruchliwej trasie, więc ludzie przechodzili obok niej dosyć często. Sprawiali wrażenie, że albo faktycznie jej nie widzą, albo tylko udają, że nie widzą i nie wykazują woli, aby cokolwiek zrobić, żeby człowiek w niej zamknięty mógł się wydostać na zewnątrz.

Wędrowiec strasznie się bał, bił pięściami w kopułę, lecz to nie przynosiło skutku. Krzyczał i wołał o pomoc, a nawet kopał nogami, lecz okazało się, że kopuła jest dźwiękochłonna i na tyle wytrzymała, aby oprzeć się wszelkim dotychczasowym próbom wydostania się z niej.

Ludzie przechodzili dalej, a wędrowiec nadal kombinuje, jak stać się wolnym człowiekiem.

Autor: Bubulubu

Polną drogą – 24

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył połyskujący pałac, który wyglądał, jakby był z prawdziwej bajki. Postanowił więc zbliżyć się do niego, aby lepiej się mu przyjrzeć. Stanął u jego wrót, spojrzał do góry i pomyślał, że nie wierzy własnym oczom. W przestworzach unosiła się wesoła młodzież na latających miotłach.
Widać było, że dobrze się bawią. Otworzyły się wrota, a z nich wyłonił się elegancki pan i zaprosił wędrowca do środka. Okazało się, że była to szkoła czarodziejów. Rozkład dnia był zawsze starannie zaplanowany, lecz nie przeszkadzało to w nauce pełnej poezji i dobrej zabawy, ponieważ do szkoły uczęszczali sami pasjonaci.

Wędrowiec na pamiątkę swojej wizyty otrzymał podręcznik magiczny i błogosławieństwo dyrektora.

Wędrówka trwała nadal…

Jak widać warto poszukiwać i podążać własną drogą, bo nigdy nie wiadomo, co dobrego może nas spotkać.

Autor: Bubulubu

Nitki babiego lata – 32

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Nieopodal niej rosło prastare drzewo, które pamiętało bardzo zamierzchłe czasy. Teraz mieszkały w nim głównie wiewiórki.

Pewnego razu przyszło dwóch drwali z zamiarem ścięcia drzewa. Mieszkańcy drzewa, dowiedziawszy się o tym, postanowili zorganizować zmasowany atak obronny. Pomimo że było jeszcze lato, drzewo było naładowane ogromną ilością orzechów. Rozpoczęło się bombardowanie. Drwale uciekli w popłochu i z dużą ilością siniaków na głowie. Tym sposobem dom wiewiórek i cała historia w nim zaklęta zostały uratowane przed zapomnieniem.

Wiewiórki zeszły z drzewa, pozbierały porozrzucane orzechy i spokojnie schowały się w norce.

Autor: Bubulubu

Przy pięknej starej toaletce – 35

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że siedzi na dnie jeziora, pogrążona w medytacji. Ryby oraz inne podwodne stworzenia pomagały jej w tym swoimi pozytywnymi energiami, a jeśli niektóre z nich nie pomagały, to przynajmniej nie przeszkadzały.

Gdyby ludzie w naszym świecie byli tacy skorzy do pomocy, to byśmy w Polsce Kuwejt mieli.

Autor: Bubulubu

Przy pięknej starej toaletce – 25

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że tańczy na swym weselu i jest najszczęśliwszą osobą na świecie.

Autor: Bubulubu

Czerwcowa noc – 32

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się, by podziwiać deszcz meteorytów i przybycie gości z innej planety na Ziemię.

Statki kosmiczne wyglądały całkiem niecodziennie. Przypominały hot-dogi, tylko takie niezwyczajne, bo były ogromnych rozmiarów.

Jeden z latających hot-dogów wylądował nieopodal ziemskiego komitetu powitalnego, składającego się z kilkudziesięciu osób. Otworzył się właz pojazdu o kształcie parówki. Była to raczej parówa, bo jej wielkość okazała się niczego sobie. Kosmita miał pozytywne zamiary. Dziarskim krokiem podszedł do ludzi, by przywitać każdego z nich po kolei. Gdy już to skończył, wrócił na chwilę do statku, by przynieść poczęstunek z kosmicznych przysmaków.

Przybysze z innych statków robili podobnie.

Oby wszyscy kosmici byli tacy uprzejmi.

Autor: Bubulubu

Przy pięknej starej toaletce – 22

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest po drugiej stronie lustra i żyje w alternatywnym świecie, w którym wszystko dzieje się na opak. Samochody jeżdżą przodem do tyłu. Czas się cofa.

Ludzie chodzą, biegają, a nawet mówią wspak.

Te alfabety, które w naszym, nazwijmy to normalnym świecie, pisane są od lewej strony do prawej, tutaj kierują się od prawej do lewej. A czasami nawet całkowicie do góry nogami.

Taki to pokręcony świat.

Autor: Bubulubu

Przy pięknej starej toaletce – 17

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że miała tak piękne włosy, że aż zrobiło się jej łyso.

Autor: Bubulubu