Czerwcowa noc – 28

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wojnę do Somalii, by raz na zawsze rozprawić się z tamtejszymi szwadronami śmierci. Uzbrojeni byli w kolorowe stroje, gąbkowe, czerwone nosy, tęczowe peruki i farbki do malowania twarzy.

Była to grupa do zadań specjalnych. Komando Klauni, przy których nawet żołnierze GROM-u wyglądali jak grzeczne dzieci.

Zadaniem klaunów było rozbrojenie przeciwników śmiechem i tak też się stało. Somalijczycy już na sam ich widok zaczęli siusiać w majtki ze śmiechu.

Jak widać klauni nadają się do wielu rzeczy.

Autor: Bubulubu

Czerwcowa noc – 27

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na świeże powietrze. Można tam było zobaczyć pewnego człowieka, który wszędzie się śpieszył. Śpieszył się tak bardzo, że nigdzie nie mógł zdążyć.

W głowie narastał zamęt. Zupełnie nie wiedział, co ma z tym fantem zrobić. Wszędzie jest go pełno, a jednocześnie nigdzie go nie ma. Sytuacja jest dość paradoksalna.

Postanowił – trochę tak jak Budda – usiąść pod drzewem i poczekać, aż rozwiązania same przyjdą. Po pewnym czasie rzeczywiście przyszły.

Od tamtej pory zachowywał się inaczej. Trochę jak inny człowiek, choć cały czas przecież był taki sam.

Autor: Bubulubu

Czerwcowa noc – 25

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wyprawę w góry, by z lepszej perspektywy obserwować pokazy lotnicze. Górom jednak zrobiło się głupio, że są takie wysokie i samolotom przeszkadza to w lataniu. Postanowiły więc na czas pokazów poobniżać swoje szczyty, by żaden z samolotów się nie rozbił.

To bardzo miło z ich strony, że tak się zachowały.

Autor: Bubulubu

Czerwcowa noc – 21

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na stadion miejski, by wspólnie potrenować skok o tyczce. Potraktowano to niemalże jak spotkanie rodzinne, ponieważ wszyscy bardzo dobrze się znali, bo trenowali razem od dziecka. Absolutne zero rywalizacji.

Jednak jeden z uczestników był tak ambitny, że dla zabawy skakał o tyczce bez pomocy tyczki… O dziwo udało mu się przeskoczyć wyznaczoną wysokość. Dał tym samym pokaz, jak niemożliwe staje się możliwe.

Od tamtej pory wielu ludzi robiło podobnie jak on.

Autor: Bubulubu

Czerwcowa noc – 17

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się do pobliskiego zamku, by zaprzyjaźnić się z tamtejszymi duchami. Było to zaplanowane, ponieważ duchy odpowiednio wcześniej rozesłały eleganckie zaproszenia. Były to bardzo przyjazne duchy. Jeden z nich osobiście nadzorował poczęstunek, który mieli spożywać goście. Cały zamek został odpowiednio udekorowany i wysprzątany na błysk. Przyjęcie udało się. Wszyscy byli weseli i zadowoleni. Zorganizowano prawdziwą ucztę połączoną z graniem zespołów muzycznych i tańcami. Zabawa trwała do białego rana.

Ach! Jakie te duchy potrafią być uprzejme.

Autor: Bubulubu

Wiosenny las – 17

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zauważył, jak oddział Tatarów na karych koniach strzela z łuków samopowtarzalnych do wszystkiego, co się rusza. Zrobiło się nieciekawie. Krew bryzgała na wszystkie strony, a jęki przypadkowych ofiar ogarniały przestrzeń lasu. „Trzeba coś z tym fantem zrobić” – pomyślał i wlał w siebie soczysty łyk żołądkowej gorzkiej na odwagę. Wyskoczył zza drzewa i z łoskotem rzucił się na najbliższego z napastników. Nie zdążył się obejrzeć, a już dostał strzałą centralnie pomiędzy półdupki. „Zabolało, ale dupa nie szklanka” – pomyślał, wyjmując strzałę. Zza pazuchy wyciągnął sekretną miksturę Panoramixa, która w połączeniu z wcześniej wypitym alkoholem dała mu kopa energii do potęgi entej. Wszystkich otaczających go Tatarów wystrzelił do Azji Mniejszej. Następnie delikatnie ochłonął. Zadowolony, swobodnym krokiem wyszedł z lasu, po czym stanął jak wryty. Na horyzoncie zobaczył stutysięczną Złotą Ordę z Czyngis-chanem na czele. W zapasie miał jeszcze pół litra wódki i trzy mikstury Panoramixa, zatem postanowił ich wszystkich otoczyć.

Autor: Bubulubu

Na dnie szuflady – 42

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Każdy z tych przedmiotów miał coś ważnego do powiedzenia innym mieszkańcom szuflady. Jednak wstydziochy to były niesamowite. Żadne z nich nie chciało puścić pary z gęby, w obawie przed oceną innych. Nastała więc cisza, która trwa po dziś dzień.

Sprawdź, może ktoś z twojego otoczenia, chce ci coś ważnego powiedzieć, tylko się wstydzi.

Autor: Bubulubu

Ciemność zgęstniała – 19

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i… radość.

Światło zaczęło przebijać się coraz bardziej i bardziej. Ciemność, widząc, jak bardzo światło się rozwija, poczuła ogień w swoim sercu. Sprawy przybrały interesujący kierunek. Światło z ciemnością zaczęli chodzić ze sobą, przepełnieni kwitnącą miłością. Pobrali się. Pojawiły się dzieci i żyli długo i szczęśliwie…

Autor: Bubulubu

Delikatna mgiełka – 12

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedział poszukiwacz złota, który – tak się akurat zdarzyło – łowił ryby zieloną wędką z bambusa. Nadleciała wiedźma na swojej wyposażonej w turbosprężarkę miotle z dodatkowym napędem nitro. Przeraźliwy chichot wypełnił czas i przestrzeń. Niebo zadrżało.

Poszukiwacz, jak gdyby nigdy nic, zdzielił zmotoryzowaną panią wędką przez łeb. Pech chciał, że straciła przy tym ostatnie trzy zęby. Uderzyła głową o ziemię i usnęła. Z rzeki wyskoczył Posejdon i porwał ją w wodne odmęty.

Poszukiwacz wziął miotłę, poszedł do domu i pędem sprzedał ją na Allegro.

Autor: Bubulubu

Na dnie szuflady – 14

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Była to szuflada zacnego alchemika, który starał się rozwikłać zagadkę przemiany ołowiu w złoto. Pracował całymi dniami, prowadząc korespondencję z najtęższymi umysłami tego świata. Praca była owocna.

Wkrótce potem zdał sobie sprawę, że umysł jest ponad materią.

Autor: Bubulubu