Była sobie łąka – 28

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a wewnątrz bawiły się dzieci.

Pośrodku salonu stał pięknie zdobiony gramofon, który przygrywał stare przedwojenne piosenki.

Istna sielanka. Chciałoby się tylko rozsiąść wygodnie w fotelu i spokojnie popijać świeżo zaparzoną kawę.

Do środka wszedł postawny mężczyzna, który rozsiewał wokół siebie dobro tak wielkie, że aż strach się bać. Bez najmniejszego wysiłku zdolny był uspokajać nawet największych sługusów chaosu. Nie zdawał sobie sprawy, że jest wcieleniem dobrego czarodzieja, żyjącego dawno temu w bardzo niespokojnych czasach, którego nie dość, że nigdy nie zaatakował żaden niebezpieczny zwierz, to nawet tygrysice podtykały mu pod nogi swoje młode, bo wiedziały, że przy nim będą bezpieczne.

Zanosiło się na burzę. Mężczyzna pozamykał drzwi i okna, a dzieci posadził na sofie. Niebo poszarzało, a na zewnątrz widać było pierwsze deszczowe łzy. Widok dosyć markotny. Mężczyzna wyjął książeczkę z bajkami i zaczął czytać je dzieciom ciepłym, nosowym barytonem. Z jego wnętrza rozlegała się czysta emanacja miłości. Dzieci usnęły w poczuciu bezpieczeństwa i nie przeszkadzała im nawet nawałnica z piorunami.

Autor: Bubulubu

Była sobie łąka – 15

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, przez którą patrzył mały starszy pan. Na widok natury za oknem zebrało mu się na wspomnienie młodości, wypełnionej niezwykłymi przygodami, o których można by było niejedną książkę napisać. Niestety, nastąpił koniec świata. Starszy pan umarł. Wstał z martwych. Spokojnym krokiem udał się na Sąd Ostateczny.

Autor: Bubulubu

Kiedyś dawno dawno temu – 11

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Chłopczyk dorastał zdrowo. Niestety w młodości przeżył śmierć jednego z rodziców i poczucie ogromnego odrzucenia.

Już od najmłodszych lat zdawał sobie sprawę, że powinien znaleźć swoje miejsce na Ziemi. Gdy miał 15 lat spotkał przewodnika, który był dla niego przykładem. Przeszedł długotrwały trening, który stopniowo zmieniał jego życia na lepsze.

Stał się tym, kim zawsze chciał się stać.

Zgadnij, jak miał na imię?

Autor: Bubulubu