Kolorowe fajerwerki – 5

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim radość z nowego otwarcia. Chwilę zadumy nad przemijającym czasem. Kilka wspomnień z minionych osiągnięć. Zabawę pełną nadziei, że ten nowy czas przyniesie spokój i zadowolenie.

Myśl o nowych szansach, planach i zadaniach…

Autor: Celownik

Lekkie krople deszczu – 33

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było zmiany w powietrzu. Unosiły się liście, pył.

Lekki chaos w atmosferze. Po chwili przez szyby zaczęły docierać promienie światła. Mgła znikała.

To słońce, które zaczęło robić swoje porządki.

Ma być ciepło i radośnie. Jest jesień, a na przedzimie przyjdzie czas.

Czas podsumowań i nadziei, bilansu. Czas przed radością Świąt i Nowego Roku.

Czas równowagi…

Autor: Celownik

Różnobarwne drzewa – 36

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy, wspinając się po zboczu, poczułem więź z otoczeniem, taką bezpośrednią, wręcz materialną.

Połoniny, las, słońce i kolorowi ludzie. Jacyś wyciszeni, z oczami pełnymi zadumy, może refleksji. Prawie bez słów, będący częścią tego miejsca i piękna.

Było spokojnie, jesiennie, słonecznie, świątecznie i przyszły marzenia, aby to zachować i przenieść do dni powszednich.

Autor: Celownik

Czerwcowa noc – 37

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad Wisłę.

Z oddali brzmiała muzyka. Było ciepło. Było ciekawie i romantycznie. Ludzie odnosili się do siebie nad wyraz życzliwie. Można odnieść wrażenie, że wszystko, co się działo wokoło tchnęło miłością i spełnieniem. Słychać było śpiew. Noc sprzyjała wyznaniom i oświadczynom.

Czasem echo odpowiadało: „Kocham, kocham, kocham…”

Autor: Celownik

Była sobie łąka – 16

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Domek okolony drewnianym płotem, na którym wisiały gliniane garnki, trochę koszul i innych drobiazgów. Na dziedzińcu biegały kury i pisklęta. W budzie wylegiwał się pies. A kot, zaprzyjaźniony z nim, przeciągał się obok.

Pod drzewem w ogródku stała kołyska, a w niej małe dziecko. Obok rosły kwiaty, warzywa i krzewy.

Przez okno dobiegały dźwięki domowej krzątaniny. Gospodyni szykowała obiad. Wkrótce pojawili się pozostali domownicy. Babcia, dziadek, tata i trójka dzieci. Najmłodsze spało w ogródku.

Autor: Celownik

Kiedyś dawno dawno temu – 12

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Mama nadała maleńkiemu chłopcu imię, które nosiła w swojej wyobraźni i pamięci od wielu lat. Tata na to przystał. Chłopiec rósł. Pojawiły się przy nim dwie siostry, które kochał i bronił. Z biegiem lat dzieci dorastały. Uczyły się i dorastały. Mama chorowała. Dzieci odczuwały jej ból i chorobę.

W końcu jej zabrakło.

Autor: Celownik