Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu w myślach rozmawiał z malutkim: „Synku, dziś Święto Trzech Króli. Trzech Mędrców pokłoniło się Panu Jezusowi i przyniosło mu dary. Ciekaw jestem, jakie dary Ty przynosisz ludziom i światu? Przyszłość to pokaże. Teraz jesteś najwspanialszym darem, jaki mogłem dziś otrzymać. Jesteś prezentem, który zmienia mnie i moją przyszłość. Już nie będę tym samym człowiekiem, jakim byłem przed Twoimi narodzinami. Zmieniła się moja tożsamość, pojmowanie świata i sensu życia. Będę opiekował się Tobą, Twoją Mamą i Twoim przyszłym Rodzeństwem. Zadbam o wasz dobrobyt i warunki do rozwoju. Postaram się nauczyć mądrej miłości, żeby Wam nie przeszkadzać tylko wspierać w tym, byście wyrośli na wspaniałych ludzi. Dzięki Tobie i przy Tobie będę na nowo poznawał świat. Już teraz jestem z Ciebie dumny i jestem pewien, że w przyszłości jeszcze wiele razy dasz mi okazję do dumy i radości. Swoim przyjściem naprawdę zmieniłeś moje pojmowanie świata, a Wiara, Nadzieja i Miłość zyskały nowe, głębsze znaczenia. Synku, dziękuję że się urodziłeś, dziękuję że jesteś.” Tak sobie myślał Tata, patrząc na swoje dziecko, a wzruszenie przepełniało go do głębi. Popatrzył na żonę, westchnął głęboko i pomyślał: „Dziękuję Kochanie, mamy wspaniałego syna”.
Autor: Ewa Damentka