Gromadka dzieci – 6

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o tym, jak poznała ich dziadka. Było to na wojnie. On był zestrzelonym lotnikiem, ona pielęgniarką. Połączył ich gorący romans, później ślub i gromadka dzieci.

Autor: Daniel

Przy pięknej starej toaletce – 13

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jako mała dziewczynka została uwięziona w wysokiej wieży. Bardzo cierpiała, bo była sama, a wieży pilnował smok. Miała piękny głos i dzień w dzień śpiewała rozmaite piosenki. Tak rok za rokiem się działo, a ona z każdym dniem stawała się coraz piękniejsza. O uwięzionej dziewczynie usłyszał przystojny młodzieniec. Ruszył więc jej na ratunek. Długo mu z tym zeszło i w dniu jej 18-tych urodzin dotarł do wielkiej wieży. Nie wiedział jednak, że jest strzeżona przez potwora. Wdrapał się na najwyższy szczyt i tam dostrzegł wielkie ślepia, które się na niego patrzyły, a zdając sobie sprawę, że to smok – dobył swojego miecza i zaczął z nim walkę. Nie była równa, ponieważ smok był od niego 19 razy większy, lecz jego siła i determinacja dały mu przewagę, wygrał. Dostał się do jej komnaty i ujrzał przepiękną słodko śpiącą. Niechcący strącił świece i obudził dziewczynę. Zobaczyła młodego mężczyznę, dyszącego i kompletnie wykończonego walką. Wziął ją na ręce i zjechał po linie, wprost na swego białego rumaka.

Po tych zdarzeniach żyli długo i szczęśliwie.

Autor: Daniel

Czerwcowa noc – 5

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na romantyczny spacer. Światełka budowały nastrój. Kilka par świętowało swoje rocznice. Wszyscy czekali na kolejną świętojańską noc.

Autor: Daniel

Wiosenny las – 15

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i kierował się do domu swojej babci. Niósł obiad, który dała mu mama. Babcia była starszą kobietą mieszkającą w lesie, znającą tysiące historii i ballad. Nie mógł się doczekać historii, którą babcia opowie mu dzisiejszego ranka. Miał nadzieję, że kiedyś on sam będzie bohaterem takiej historii.

Autor: Daniel

Wiosenny las – 14

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i oczekując przyjścia swojego przyjaciela, rozmyślał co też on chce mu powiedzieć. Od wielu lat się znali i nie mieli przed sobą tajemnic. Jednak dziś rano przyjaciel do niego zadzwonił i powiedział, żeby spotkali się w lesie, bo musi mu zdradzić w tajemnicy coś, o czym nie wiedział…

Autor: Daniel

Na dnie szuflady – 30

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia mojego dziadka.

Tak wyglądała szuflada mojej babci. Gdy ją otworzyłam, czułam, jak wydobywają się z niej wspomnienia mojej babci o dziaduniu. Piękny bukiecik, który wręczył jej na pierwszym spotkaniu. Kamyczek, który dziadunio wydobył z morza dla mojej babci, był symbolem miłości, jaką ją darzył. I listy, wszystkie listy, jakie dziadunio pisał w każdy dzień, kiedy nie mógł być przy niej. Listy o miłości, tęsknocie, o tym, co czuł – by babcia wiedziała, że gdy dziadunia przy niej nie ma, to sercem i duszą zawsze jest. Nawet teraz, gdy odszedł, babcia powtarza, że czuje, iż jest przy niej, bo mówi, że nigdy jej nie pozwolił, by czuła inaczej.

Autor: Daniel

Była sobie łąka – 40

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Zaraz za firanką widać było stary dębowy stół. Na stole stały stare naczynia. Widać było, że zrobiono je własnoręcznie z drzewa pobliskiego lasku. Obok nich był widoczny szklany dzban, w którym znajdowała się woda ze strumyka. Dzban połyskiwał wszystkimi kolorami tęczy, która powstała dzięki temu, że promienie słońca odbijały się od powierzchni strumyka.

Autor: Daniel