Lekkie krople deszczu – 38

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było ciemną, burzową chmurę, która próbowała podpłynąć bliżej domu. Na szczęście dla jego mieszkańców, to się jej nie udawało, mimo że sprzyjał jej silny wiatr popychający ją w tym kierunku.

Na chmurze znajdowało się wielu płanetników. Niektórzy wiosłowali, inni bosakami odpychali się od lżejszych szarawych chmurek, po to by odciągnąć chmurę od domu. Na tych szarawych chmurkach też byli płanetnicy, pomagający odepchnąć dużą burzową chmurę.

Udało im się! Wspólnym wysiłkiem zaprowadzili chmurę nad wielkie morze. Sprawdzili, czy pod spodem jest pusto. Gdy zobaczyli, że w promieniu wielu mil, nie znajdował się żaden statek lub łódka, odetchnęli z ulgą. Zatrzymali chmurę i pomogli jej uwolnić się od deszczu i piorunów.

Przez okno widać było rozbłyski na horyzoncie, ale nad domem już błękitniało niebo i lekkie krople deszczu coraz wolniej stukały o parapet.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Lekkie krople deszczu – 37

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było szarawobrunatny pejzaż, który rozpuszczał się po wpływem deszczu.

Brudne smugi spływały po budynkach, latarniach, chodnikach, parasolach i przemykających w strugach deszczu ludziach. Deszcz padał równomiernie i długo. Ciemne smugi spływały do studzienek kanalizacyjnych.

Po pewnym czasie, spod szarawobrudnej rzeczywistości zaczęły przeświecać czyste, żywe kolory – czerwony, żółty, niebieski, zielony… – w najrozmaitszych odcieniach.

Deszcz padał dalej i w końcu odsłonił piękno, które pod szarością było schowane.

Kolorowe domy lśniły i cieszyły oczy. Lśniące czystością liście drzew oraz soczysta trawa cieszyły również. Parasole zrobiły się kolorowe, podobnie jak ubrania przechodniów.

Ludzie przestali się śpieszyć i zaczęli spacerować, cieszyć się deszczem. Przystawali i rozmawiali ze znajomymi i nieznajomymi. Ich oczy błyszczały i promieniały radością.

Niebo przejaśniło się, deszcz przestał padać. Zza chmur wyjrzało słońce i po godzinie już tylko mokre kałuże na ulicy i na chodnikach przypominały, że w ogóle padało…

Autor: Ewa Damentka

Lekkie krople deszczu – 36

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było park, staw w parku, kolorową zieloną ławeczkę, która przy tej pogodzie wyglądała dość smętnie i trochę oblepiały ją liście.

Siedziałam przy oknie i myślałam o minionym lecie i o tej ławeczce. Była dla mnie symbolem oczekiwania, bo skoro już jest takie piękne miejsce, to powinno się tam coś pięknego wydarzyć.

Dlatego w ciepłe letnie dni przychodziłam tam, nieraz bardzo wcześnie rano, słuchałam ptaków lub nagranych powieści, albo coś dziergałam na drutach. Czasem przychodził na tę ławeczkę ktoś jeszcze i przyglądał mi się. Czasem rozpoczynał rozmowę i teraz, kiedy lato już minęło i pada jesienny deszcz, myślę, że to było najpiękniejsze, co się mogło wydarzyć.

Autor: Borówka

Lekkie krople deszczu – 35

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było ciemne chmury. Polną drogą szedł elektryczny człowiek. Padający deszcz powodował, że jego pole rażenia stawało się coraz większe.

Po niedługim czasie widać już było tylko coraz większą i porażającą kulę piorunów i wyładowań elektrycznych. Nikt nie wiedział, co to wszystko ma znaczyć. Ludzie zaczęli uciekać w popłochu, a strażacy, którzy chcieli ją ugasić, prędko zostali zamienieni w węgielki.

Z nieba przyleciał Anioł i wskoczył w tę kulę piorunów. Dał zaledwie dwa albo trzy razy elektrycznemu człowiekowi w przysłowiową papę, przewracając go przy okazji, po czym wyjął czarną smołę z serca i głowy naszego bohatera.

Elektryczny człowiek wstał lecz nie był już człowiekiem elektrycznym, ale normalnym człowiekiem

Autor: Bubulubu

Lekkie krople deszczu – 34

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było noc. Właściwie to niewiele było widać. Na ulicy paliły się wprawdzie latarnie, jednak zasłaniały je drzewa, na których było jeszcze trochę liści. Wiedziała, że te liście były, chociaż nie było ich widać. Przenikało przez nie coś czarno-białego, złowróżbnego i przeważała raczej czerń, a całość widoku okryta była białą mgiełką pary na szybie.

W pokoju musiało być wilgotno i musiało być ciepło, na zewnątrz natomiast zimniej. To ciepło nie dawało jednak błogości, wydawało się, takie mechaniczne, tak samo sztuczne, jak zimno na dworze. Zamglenie na szybach dodawało obrazowi za oknem duchowej poświaty, inaczej to byłaby czerń z gwiazdkami zimnego elektrycznego światła, a tak to co widziała wydawało się dodatkowo mgliste i niewyraźne. Brr, to nie był przyjemny widok.

Otrząsnęła się, czując bezsens tego własnego zachowania. Spojrzała, na stole leżała otwarta książka. Powietrze było nieprzyjemnie wilgotne i parne, a ona drżała. Żeby chociaż mogła poczuć senność w czasie patrzenia przez okno, ale co mogło być przyjemnego w patrzeniu na taki bezsensowny widok widziany poprzez matowe szkło? Sięgnęła po chusteczkę i wysmarkała nos. Co może być przyjemnego w przeziębieniu, w innej chorobie?

Może, napiłaby się gorącej herbaty? Ale, przecież i tak było jej gorąco, i czuła zmęczenie, raczej brak siły, tak dotkliwy, że wydało się jej niemożliwe, aby pokonać to wyzwanie i wstać z łóżka, pójść do kuchni… . I po co to? Lepiej byłoby zasnąć, ale nie mogła zasnąć. Znów spojrzała na książkę, nie miała chęci po nią sięgnąć. „Może wziąć jeszcze jedną tabletkę?” – pomyślała. „Może kilka i mieć spokój ze wszystkim?”, ale nie sięgnęła po tabletki.

Znów patrzyła na wilgoć na szybach, taką ciepłą mechaniczną wilgoć i na zimny widok za oknem. Lekkie krople deszczu stukały o parapet, niektóre ściekały po zamglonej szybie, tworząc mgliste linie opadające w dół.

Autor: Janusz Nitkiewicz

Lekkie krople deszczu – 33

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było zmiany w powietrzu. Unosiły się liście, pył.

Lekki chaos w atmosferze. Po chwili przez szyby zaczęły docierać promienie światła. Mgła znikała.

To słońce, które zaczęło robić swoje porządki.

Ma być ciepło i radośnie. Jest jesień, a na przedzimie przyjdzie czas.

Czas podsumowań i nadziei, bilansu. Czas przed radością Świąt i Nowego Roku.

Czas równowagi…

Autor: Celownik

Lekkie krople deszczu – 32

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było jak czarne postacie dobijają się z przeraźliwym łomotem do domku na skraju lasu.

Hałas był dosyć duży, jednak nie tak duży jak postać znajdująca się wewnątrz domku. Wielkość tej postaci nie była wielkością fizyczną lecz wewnętrzną, czyli duchową i mentalną.

Czarne postacie wdarły się do domku lecz w tej samej chwili poraziło ich oślepiające światło.

Był to blask gospodarza.

Czarne postacie rozpuściły się, a w domku pozostał gospodarz i bezpieczeństwo.

Dzieci obudziły się ciekawe tego co się stało.

– Mamo, mamo, co to za hałas?

– To nic – odrzekła mama – to tylko panowie krasnoludki, ale już sobie poszli.

Autor: Bubulubu

Lekkie krople deszczu – 31

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było idącą postać kobiety. Wydawała mi się znajoma. Odwróciła się. Tak, to właśnie ta osoba, której obraz stanął mi przed oczami. Kobieta trener. Mój trener. Mój trener z dawnych lat. Zawsze była pełna dobroci i miłości. Otwarta, życzliwa, pełna empatii. Uważna i dyplomatyczna. Widziała człowieka jak gdyby od wewnątrz niego samego.

Patrząc przez zamglone okno poczułam radość i wdzięczność, że właśnie z nią mogłam pracować. To dzięki niej, która była i jest dobrym liderem, dokonałam zmian. Dobrych zmian.

Dzięki temu dziś jestem radosna, szczęśliwa i spełniona.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Lekkie krople deszczu – 30

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było latarnię morską, stojącą na urwistym zboczu. Autobus podjechał bardzo blisko i zatrzymał się, więc nie wysiadając z niego, mogliśmy przyjrzeć się jej z bliska.

Mimo, że padało i mgła utrudniała widoczność, zobaczyliśmy, że niszczyli ją wandale. Pomalowali jej okna i ściany na czarno. Chwilami jej światło z trudnością przebijało się przez czarne szyby.

Z wielkim zdziwieniem zobaczyliśmy, że latarnia znakomicie daje sobie radę z wandalami. Kilku z nich wypadło przez otwarte drzwi z wnętrza latarni – zupełnie tak jakby coś ich wypchnęło lub wyrzuciło. Drzwi się zamknęły, więc wandale nie mogli już wejść do środka. Farba w błyskawicznym tempie zaczęła łuszczyć się i odpadać. Coraz większe płaty odczepiały się i spadały – najpierw z okien, a potem ze ścian. W krótkim czasie latarnia stała się piękna i czysta. Cieszyła oczy smukłą sylwetką, a jej światło niosło daleko, mimo narastającej mgły. A może właśnie dlatego świeciła coraz mocniej? Żeby ludzie we mgle mogli odnaleźć właściwą drogę?

Wandale zaczęli wspinać się po drabinach, żeby znowu zamalować okna i reflektor, ale to już się im nie udało. Drabiny się przewracały, farba nie chciała trzymać się szkła, a w końcu kubełek z farbą przewrócił się i cała farba wylała się na wandali.

Deszcz przestał padać, a nam trudno było odjechać, bo nie wierzyliśmy własnym oczom.

Otworzyły się drzwi i latarnik zaprosił nas do środka. Później, gdy już odjeżdżaliśmy, podjechał inny autobus.

Od tamtego czasu często spoglądam na tę latarnię. Zawsze stoi na swoim miejscu. Jest doskonale widoczna za dnia, a jej światło dobrze widoczne jest zarówno we mgle, jak i w nocy.

Latarnia robi to, co do niej należy, a ludzie nauczyli się właściwie korzystać ze wskazówek, jakie daje jej widok i jej światło. Dzięki temu umieją też zadbać o własne bezpieczeństwo. Wielu kapitanów przychodzi do latarni, żeby dziękować za ocalone życie ich i załogi oraz za ocalone statki…

Autor: Brzozowa Bajdulka

Lekkie krople deszczu – 29

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było poszukiwanie natchnienia na suficie, na szybie i spływających po niej kroplach. Poszukiwanie natchnienia wymalowane było nie tylko na twarzy autorki owego dzieła, ale i w całej postawie jej ciała.

Wprawny obserwator natychmiast to dostrzeże, malarz namaluje, a muzyk zagra.

Spływające krople deszczu…

Autor: Ewa Majewska