Lekkie krople deszczu – 18

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było umorusanego w trawie i błocie przybłędę – czworonożnego, młodego psiaka, którego ktoś pewnie porzucił w lesie.

Podrapał się łapką pod uchem, otrząsnął się z wody i ułożył pod przepierzeniem, chroniącym przed deszczem. Zasnął.

Nikt nie miał serca go wypędzić. Przybłęda znalazł swój nowy dom.

Autor: Ewa Majewska

Lekkie krople deszczu – 17

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było rozhisteryzowaną, rozdygotaną, przemokniętą dziewczynkę, która pukała od drzwi do drzwi. Żadne się nie otworzyły, za to we wszystkich oknach zostały zasłonięte zasłony i spuszczone żaluzje. W wyniku tych działań, domy, stojące na zalanej deszczem ulicy, robiły wrażenie martwych, jakby od dawna nikt w nich nie mieszkał.

Nieliczni przechodnie ignorowali dziewczynkę lub uciekali przed nią, bo nie mogli znieść jej wrzasku i bali się, że zażąda od nich czegoś, czego nie mieli ochoty zrobić.

Dziewczynka krzyczała coraz głośniej. Zaczęła wręcz wyć i waliła piąstkami w drzwi, płoty i latarnie. Po długim czasie ucichła. Rozdygotana i zziębnięta usiadła na mokrym chodniku, objęła się ramionami i próbowała się ogrzać. Kołysała się w przód i w tył. Jej wzrok znieruchomiał. Już nie zwracała uwagi na przechodniów.

Ktoś wreszcie zatrzymał się przy niej i zaproponował:

– Mogę odwieźć cię do domu. Gdzie mieszkasz?

– Nie wiem – odpowiedziała dziewczynka.

– Jak masz na imię?

– Nie wiem.

– Jesteś sierotą?

– Nie wiem.

– Mieszkasz z rodziną czy w domu dziecka?

– Nie wiem.

Obok pytającego przystanęła kobieta – jego żona. Zapytała.

– Chcesz pójść z nami? Ogrzejesz się w ciepłym mieszkaniu.

– Nie wiem – odpowiedziała dziewczynka.

A deszcz ciągle padał i płakał, wypłakując niewypowiedziane żale i łzy dziewczynki.

Autor: Jęczydusza

Lekkie krople deszczu – 16

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było ciemne burzowe chmury. Mały chłopiec patrzył na nie z lękiem. Chmury wydawały się ogromne i bardzo ciemne. Dziadek wziął wnuka na ręce i podszedł z nim do okna.

– Popatrz tam – powiedział i palcem pokazał horyzont. Nad ziemią widoczny był jasny pasek niebieskiego nieba.

– Widzisz Stasiu – mówił dalej dziadek – chmury przejdą. Wróci słoneczna pogoda i jasne dni.

dla Bożenki napisała Ewa Damentka

Lekkie krople deszczu – 15

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było pola, puste już po zbiorach.

Cudownie jest tu, na działce mojej przyjaciółki Eli. Dom obrośnięty jest dzikim winem, które wraz z porami roku zmienia swoje kolory na czerwony i żółty.

Lubię tu do niej przyjeżdżać.

Delektujemy się takimi chwilami. Zakładamy kalosze i idziemy na spacer polami pachnącymi trawą i resztkami zboża, aż do pobliskiego lasu.

Koleiny na dróżkach wypełniają się wodą, a w nich pojawiają się ogromne dżdżownice, które wiją się i przyjmują różne ciekawe figury.

To wspaniałe miejsce jest dla nas oazą spokoju. Wracamy do Warszawy naładowane energią do dalszej pracy.

Autor: Joanna

Lekkie krople deszczu – 14

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było światło latarni, przysłonięte lekką mgiełką kropel deszczu.

Zmierzchało.

Światło odbijało się w kropelkach deszczu i każda z nich wyglądała, jakby miała w sobie malutką, świecącą tęczę. Razem tworzyły widok, od którego trudno było oderwać oczy, więc Babcia Jaga często siadała przy oknie, żeby oglądać deszczowe spektakle.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Lekkie krople deszczu – 13

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było kołyszący się w porcie statek. Wiał silny wiatr. Robiło się coraz ciemniej. Ulice opustoszały. W oknach domów pojawiły się światła. Deszcz narastał. Przy statku pojawili się ludzie w żółtych hełmach. Pracowali przy statku chwilę, a później zaczął się rozładunek. Olbrzymie dźwigi unosiły ze statku duże ładunki. Gdy rozładunek zakończył się, zza chmur wyszło słońce.

Załoga zauważyła, że trafiła z rozładunkiem nie w ten czas, co trzeba, ale mimo trudnych warunków wszystko odbyło się pomyślnie.

Autor: Adam

Lekkie krople deszczu – 12

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było stodołę, a na jej szczycie ogromne bocianie gniazdo. W zagrodzie mieszkało dwoje staruszków. Żyli w rejonie, gdzie przyroda pulsowała intensywnym tętnem. Gdzie żyzne gleby sąsiadowały z rozlewiskami rzek.

Przyszła wiosna a wraz z nią przyleciały bociany. Staruszka, wyglądająca przez okno wraz z mężem, cieszyła się z ich przylotu, bo bocian to symbol szczęścia i dostatku. I szczęścia w ich domu na szczęście przybywało… Na świat przychodziły kolejne zdrowe i radosne dzieci. Oboje wychowywali je mądrze i miłością.

Obserwowali bocianie zaloty i troskę pana bociana o panią bocianową wysiadującą jaja. Wraz z nimi w gnieździe zamieszkiwały wróble i szpaki. Miło było patrzeć na wspólne obcowanie. Po wykluciu bocianiątek, pan bocian troszczył się o całą rodzinę. Przynosił do gniazda zaskrońce, jaszczurki, dżdżownice i drobne ryby.

Staruszkowie przyglądali się temu, zatopieni we własnych myślach. Wnet żona powiedziała:

– Dziękuję ci mężu za troskę o mnie, o dzieci, o rodzinę.

– Ja też ci dziękuję, kochana żono, za miłość, za ciepły, kochający dom i za kochające nas dzieci. Umiałaś je wychować.

– Oj, głuptasie, umieliśmy je wychować. Bociany dopomogły.

Staruszkowie odeszli od okna, bo uznali, że czas wziąć się za obiad. Dzieci z wnukami przyjeżdżają. Będzie miło i radośnie.

dla Bożenki napisała Danuta Majorkiewicz

Lekkie krople deszczu – 11

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było skulone od deszczu, uciekające przed burzą sylwetki ludzi. Wzmagający się wiatr wyginał parasole – umożliwiając ich właścicielom wykazanie się odpowiednio szybką reakcją i refleksem.

Gdyby dało się posłuchać – co przy tym mówią ludzie, lub myślą – można by zapewne dostrzec dużą porcję emocji i wymykających się spod kontroli, interesujących komentarzy

Autor: Ewa Majewska

Lekkie krople deszczu – 10

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było jak kolorowe zabawki – pajacyki, bawią się, uśmiechają i zapraszają do zabawy wszystko, co żyje.

Zobaczył to mały chłopczyk, który siedział na parapecie i był smutny, bo czuł, że nikt nie chce się z nim pobawić. Patrzył na nie z zaciekawieniem i od razu zrobiło mu się weselej. Zastanawiał się nawet, czy zabawki zechcą się z nim pobawić. Bał się, ponieważ do tej pory bawić się z nim nikt nie chciał. Postanowił jednak wyjść na dwór i to sprawdzić.

Chłopczyk był uśmiechnięty i niebo zaczynało jaśnieć. Zabawki były przeszczęśliwe, widząc, że ktoś się zbliża. Zaraz podbiegły do chłopczyka i dały mu tyle serdeczności, ile tylko mogły. Zrobiło się słonecznie. A chłopczyk odwzajemniał im się tym samym.

Wszyscy byli uszczęśliwieni

Autor: Bubulubu